<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747</id><updated>2012-02-20T03:16:16.259-08:00</updated><title type='text'>Przyjemność biegania</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>30</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-5478091250098977112</id><published>2012-02-18T09:34:00.000-08:00</published><updated>2012-02-18T09:34:44.629-08:00</updated><title type='text'>Wprawki do półmaratonu</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;No i masz. W tym tygodniu udało mi się biegać tylko raz, a raczej przedzierać się przez zaspy w ślimaczym tempie. A potem złapał mnie ból gardła, ogólne rozbicie typowe dla przeziębienia, no i skończyło się rumakowanie. Dzisiaj już czuję się dobrze, ale na wszelki wypadek bieg sobie darowałam.&lt;br /&gt;Pokłady śniegu trochę mnie przeraziły w kontekście Półmaratonu Wiązowskiego, który odbędzie się już za tydzień - tegoroczna zima nie dała szansy na potrenowanie biegania w takich warunkach. Ale według prognozy pogody za tydzień w niedzielę mają być cztery stopnie w plusie i deszcz. 21 kilometrów w deszczu też mnie przeraża, ale cóż, jak widać ciężko mi dogodzić.&lt;br /&gt;Jutro planuję przebiec kilkanaście kilometrów (zazwyczaj w niedziele biegiam tak ze 22, tak że to w ramach taperingu), a w przyszłym tygodniu czekają mnie co najwyżej relaksacyjne przebieżki przed półmaratonem. Tradycyjnie nie mam zielonego pojęcia, w jakim tempie mam biec. Poprzedni wynik, 2:12, osiągnęłam nieszczególnie się przemęczając, ale za to w bardziej dogodnych warunkach atmosferycznych, tak że tempo minimalnie szybsze niż ostatnio powinno być ok. Taki jest plan, a co z tego wyjdzie - zobaczymy w przyszłą niedzielę.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-5478091250098977112?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/5478091250098977112/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2012/02/wprawki-do-pomaratonu.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/5478091250098977112'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/5478091250098977112'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2012/02/wprawki-do-pomaratonu.html' title='Wprawki do półmaratonu'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-3643558099129469301</id><published>2012-02-01T09:35:00.000-08:00</published><updated>2012-02-01T09:35:48.881-08:00</updated><title type='text'>Upały zelżały...</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;Dla mnie ubranie się na bieg zimą to jakieś gigantyczne wyzwanie. Dzisiaj ubrałam się dokładnie tak jak wczoraj, wczoraj było idealnie, dzisiaj niemal zamarzłam na śmierć. Cóż, nie pozostaje chyba nic innego jak zakładać na siebie 100 warstw i ewentualny ich nadmiar zdejmować. Ale akurat przegrzanie się w najbliższych dniach nikomu nie grozi. Ale to nic, wolę mróz i piękne słońce niż dwa stopnie na plusie i tę obrzydliwą pluchę. Prawda, że jest pięknie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym dzisiaj opłaciłam start w półmaratonie w Wiązownie (dzisiaj! na śmierć zapomniałam, że do wczoraj obowiązywała niższa stawka). Oczywiście przeszło mi przez myśl, że będzie zimno, że to daleko, gdzie by tam pod Warszawę na półmaraton jeździć, ale teraz już wyjścia nie ma. A tak nawiasem, nie wiem, czy organizatorzy nie przesadzili trochę z opłatą startową - 100 zł. (no, do wczoraj 80) - może się mylę, ale czy mniejsze biegi nie powinny być tańsze?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-3643558099129469301?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/3643558099129469301/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2012/02/upay-zelzay.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/3643558099129469301'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/3643558099129469301'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2012/02/upay-zelzay.html' title='Upały zelżały...'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-4696566691506812767</id><published>2011-12-26T09:10:00.000-08:00</published><updated>2012-02-01T09:38:42.931-08:00</updated><title type='text'>I Bieg Na Czuja</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;  var _gaq = _gaq || [];  _gaq.push(['_setAccount', 'UA-28382999-1']);  _gaq.push(['_trackPageview']);  (function() {    var ga = document.createElement('script'); ga.type = 'text/javascript'; ga.async = true;    ga.src = ('https:' == document.location.protocol ? 'https://ssl' : 'http://www') + '.google-analytics.com/ga.js';    var s = document.getElementsByTagName('script')[0]; s.parentNode.insertBefore(ga, s);  })();&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;Ostatnio miałam niewiele czasu na czytanie blogów, ale na szczęście udalo mi się zajrzeć na kilka i dzięki temu dowiedziałam się o dzisiejszym Biegu Na Czuja organizowanym przez &lt;a href="http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/" target="_blank"&gt;Avę&lt;/a&gt;. Nie był to wyścig, chodziło o jak najlepsze wyczucie czasu. Każdy deklarował, w jakim tempie pokona dystans 5 km, a potem bez zegarków, garminów i innych czasomierzy pokonywał trasę. Las Kabacki znam słabo, dlatego gdyby nie biegnący koło mnie Wojtek nie miałabym pojęcia, czy przebiegłam już dwa kilometry, czy może cztery. Po prostu starałam się wcelować w czas wysiłkiem. Zadeklarowałam 30 minut, biegi wolne robię wolniej, szybkie szybciej, więc po prostu biegłam nie za wolno i nie za szybko. Tak się złożyło, że całą trasę biegłam w towarzystwie Wojtka, przy czym nie mieliśmy pojęcia, kto z nas biegnie na jaki czas. Na metę dotarłam po 30 minutach i 47 sekundach. Czyli nieźle. Zajęłam drugie miejsce (bieg zwyciężyła &lt;a href="http://domety.blogspot.com/" target="_blank"&gt;Hania&lt;/a&gt;) - a nigdy bym się nie spodziewała, że trafię kiedyś na biegowe podium :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ogóle myślę o tym, żeby sobie znaleźć trasę, po której będę mogła biegać na czuja, bo to bardzo fajne doświadczenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na końcu trochę się martwiliśmy o&lt;a href="http://ironwoman11.blogspot.com/" target="_blank"&gt; Joannę&lt;/a&gt;, której nie było na mecie 60 minut od startu. Nasze poszukiwania nie dawały efektów, na szczęście w końcu się znalazła. Nauczka: brać telefon, tylko nie patrzeć na czas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie było to świetne przedpołudnie, za ktore wielkie podziękowania należą się dla&lt;a href="http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/" target="_blank"&gt; Avy&lt;/a&gt; i jej współorganizatorów. Dzięki wielkie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7FRHDSEFsz0/Tyl4lTLF03I/AAAAAAAAB74/lnF99SCIqRA/s1600/IMG_6255.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-7FRHDSEFsz0/Tyl4lTLF03I/AAAAAAAAB74/lnF99SCIqRA/s320/IMG_6255.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-4696566691506812767?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/4696566691506812767/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/12/i-bieg-na-czuja.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/4696566691506812767'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/4696566691506812767'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/12/i-bieg-na-czuja.html' title='I Bieg Na Czuja'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-7FRHDSEFsz0/Tyl4lTLF03I/AAAAAAAAB74/lnF99SCIqRA/s72-c/IMG_6255.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-6015345673704953630</id><published>2011-11-27T08:22:00.000-08:00</published><updated>2012-01-16T12:30:51.467-08:00</updated><title type='text'>Interwały na latarniach</title><content type='html'>&lt;script type="text/javascript"&gt;  var _gaq = _gaq || [];  _gaq.push(['_setAccount', 'UA-28382999-1']);  _gaq.push(['_trackPageview']);  (function() {    var ga = document.createElement('script'); ga.type = 'text/javascript'; ga.async = true;    ga.src = ('https:' == document.location.protocol ? 'https://ssl' : 'http://www') + '.google-analytics.com/ga.js';    var s = document.getElementsByTagName('script')[0]; s.parentNode.insertBefore(ga, s);  })();&lt;/script&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;  var _gaq = _gaq || [];  _gaq.push(['_setAccount', 'UA-28382999-1']);  _gaq.push(['_trackPageview']);  (function() {    var ga = document.createElement('script'); ga.type = 'text/javascript'; ga.async = true;    ga.src = ('https:' == document.location.protocol ? 'https://ssl' : 'http://www') + '.google-analytics.com/ga.js';    var s = document.getElementsByTagName('script')[0]; s.parentNode.insertBefore(ga, s);  })();&lt;/script&gt; &lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wydawało mi się, że systematyczne bieganie da się pogodzić z przeprowadzką. Niestety, w ostatnich dniach musiałam zweryfikować ten pogląd - nie da się. W tym tygodniu udało mi się biegać tylko dwa razy przed pracą, o długim wybieganiu w weekend pomiędzy pakowaniem, wynoszeniem,wożeniem i wnoszeniem rzeczy nie było mowy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A w bieganiu przed pracą zupełnie nie przeszkadza mi to, że jest wcześnie, ani to, że jest zimno, męczy mnie tylko, że jest tak ciemno (kiedy kończę trening, zaczyna robić się szaro). To już nie jest tylko kwestia tego, że jak jest słońce, to jest miło, mój pulsometr nie ma podświetlanej tarczy i w czasie takiego biegu jest bezużyteczny, bo nic na nim nie widać. Niezrażona tym faktem postanowiłam zrobić zaplanowane interwały, tylko że żeby spojrzeć na pulsometr (nie ma też funkcji międzyczasów) praktycznie musiałam się zatrzymywać. Ale potrzeba jest matką wynalazku - biegałam na chodniku z latarniami - światła dawały one niewiele, ale za to są rozstawione w równej odległości - wystarczyło policzyć, ile latarni przebiegam w ciągu 3 minut! Porzuciłam więc zerkanie na pulsometr i pozostałam przy bieganiu długości 19 latarni. I chyba przy tym pozostanę do czasu, kiedy o 6 będzie widno, albo do czasu, kiedy w końcu zainwestuję w trochę bardziej zaawansowany sprzęt elektroniczny do biegania.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym tygodniu przeprowadzka trwa (oficjalne zakończenie w czwartek), to, czy i kiedy uda mi się wyjść na trening zależy m.in. od tego, czy znajdę moje rzeczy do biegania (na razie zlokalizowałam tylko buty i rękawiczki). Ale przyszły weekend zdecydowanie będzie należał do długiego wybiegania!&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-6015345673704953630?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/6015345673704953630/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/11/interway-na-latarniach.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/6015345673704953630'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/6015345673704953630'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/11/interway-na-latarniach.html' title='Interwały na latarniach'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-551520319785144529</id><published>2011-11-20T04:48:00.000-08:00</published><updated>2012-01-16T12:31:51.076-08:00</updated><title type='text'>Kolejny maraton już tuż tuż</title><content type='html'>&lt;script type="text/javascript"&gt;  var _gaq = _gaq || [];  _gaq.push(['_setAccount', 'UA-28382999-1']);  _gaq.push(['_trackPageview']);  (function() {    var ga = document.createElement('script'); ga.type = 'text/javascript'; ga.async = true;    ga.src = ('https:' == document.location.protocol ? 'https://ssl' : 'http://www') + '.google-analytics.com/ga.js';    var s = document.getElementsByTagName('script')[0]; s.parentNode.insertBefore(ga, s);  })();&lt;/script&gt;&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zapisałam się, uregulowałam opłatę startową, dostałam numer startowy - start w maratonie w Łodzi już jest potwierdzony. Tak się złożyło, że w ten weekend odwiedziłam rodziców, a to oznacza długi&amp;nbsp; (w miarę) bieg po Łodzi - 18,4 kilometra. Akurat rodzice mieszkają daleko od trasy maratonu (która wg tego, czego się dowiedziałam na stoisku Łodzi przed maratonem w Poznaniu będzie b. podobna do zeszłorocznej). W związku z tym tylko zahaczam o punkty "maratońskiej" trasy - Piotrkowską i Manufakturę. Szczerze mówiąc, pomimo spędzenia w Łodzi większości życia słabo znam tę "maratońską" część miasta - co za paradoks, że obejrzę ją sobie dopiero teraz. :-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poza dzisiejszym biegiem w tym tygodniu znowu udało mi się zrobić tylko krótki bieg na początku tygodnia z okazji zakończenia przeziębienia (trochę ponad 6 km) i trening interwałowy. Przyłożyłam się za to do rozciągania - poza obowiązkowym rozciąganiem po biegu, raz w tygodniu poświęcam 40 minut na porządne rozciągnięcie wszystkiego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W najbliższym tygodniu czeka mnie jeszcze przeprowadzka - no ale jakoś trzeba będzie to pogodzić z treningami.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-551520319785144529?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/551520319785144529/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/11/kolejny-maraton-juz-tuz-tuz.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/551520319785144529'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/551520319785144529'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/11/kolejny-maraton-juz-tuz-tuz.html' title='Kolejny maraton już tuż tuż'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-8390621573586592551</id><published>2011-11-13T11:29:00.000-08:00</published><updated>2012-01-16T12:32:51.567-08:00</updated><title type='text'>Biegowe fatum</title><content type='html'>&lt;script type="text/javascript"&gt;  var _gaq = _gaq || [];  _gaq.push(['_setAccount', 'UA-28382999-1']);  _gaq.push(['_trackPageview']);  (function() {    var ga = document.createElement('script'); ga.type = 'text/javascript'; ga.async = true;    ga.src = ('https:' == document.location.protocol ? 'https://ssl' : 'http://www') + '.google-analytics.com/ga.js';    var s = document.getElementsByTagName('script')[0]; s.parentNode.insertBefore(ga, s);  })();&lt;/script&gt;&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;Bardzo bym chciała podsumować tydzień, tylko że nie bardzo jest co podsumowywać. Udało mi się zrobić jeden trening interwałowy, potem się trochę przeziębiłam, w piątek nie ruszałam się z domu, w sobotę dalszemu leżeniu i oglądaniu filmów powiedziałam stanowcze i zdecydowane nie i przebiegłam bardzo miłe 9 kilometrów (w ogóle cały dzień gdzieś chodziłam), no a dzisiaj z delikatnym bólem gardła i podkulonym ogonem wróciłam pod koc, poza tym grzecznie płuczę gardło solą. Jutro rano jeszcze sobie bieg daruję, ale od wtorku wolałabym normalnie trenować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ze spraw pozabiegowych - od czwartku noszę okulary. Mam je nosić cały czas, ale na biegi zabierać nie będę. Na razie chodzę w nich ostrożniej niż zwykle, bo nie jestem przyzwyczajona do tego, że coś tkwi mi na nosie, a gdzie tu w ogóle mówić o bieganiu? Może po jakimś czasie przyzwyczaimy się do siebie, a jak nie, to pomyślę o soczewkach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-8390621573586592551?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/8390621573586592551/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/11/biegowe-fatum.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/8390621573586592551'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/8390621573586592551'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/11/biegowe-fatum.html' title='Biegowe fatum'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-149018093656363531</id><published>2011-11-06T08:30:00.000-08:00</published><updated>2012-01-16T12:33:49.874-08:00</updated><title type='text'>Podsumowanie tygodnia i drobne zmiany</title><content type='html'>&lt;script type="text/javascript"&gt;  var _gaq = _gaq || [];  _gaq.push(['_setAccount', 'UA-28382999-1']);  _gaq.push(['_trackPageview']);  (function() {    var ga = document.createElement('script'); ga.type = 'text/javascript'; ga.async = true;    ga.src = ('https:' == document.location.protocol ? 'https://ssl' : 'http://www') + '.google-analytics.com/ga.js';    var s = document.getElementsByTagName('script')[0]; s.parentNode.insertBefore(ga, s);  })();&lt;/script&gt;&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i masz. Dopiero co martwiłam się, że dam radę biegać tylko 4 razy w tygodniu, i udało mi się zrobić tylko 3 treningi. To jednak trochę mało i nawet nie chodzi mi tu o plany treningowe, przygotowania do maratonu, ja po prostu lubię biegać częściej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;We wtorek przebiegłam trochę ponad 18 kilometrów spokojnym tempem z dwoma 10-minutowymi szybszymi odcinkami w drugiej połowie, w piątek przed pracą koło Starówki zrobiłam podbiegi. Robię je na ulicy Mostowej - wbiegam na nią w trochę poniżej minuty - tak dziesięć razy i do domu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zobaczcie, jak fajnie:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-7IrpNlsaeTQ/TrawXy6jsRI/AAAAAAAAB44/VnmLjB9Br7E/s1600/20111104114.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-7IrpNlsaeTQ/TrawXy6jsRI/AAAAAAAAB44/VnmLjB9Br7E/s320/20111104114.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Może na zdjęciu nie widać, ale jest stromo&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-k_UkJTYzPrM/TrawaPM7y9I/AAAAAAAAB5E/gD7PHcOii3I/s1600/20111104113.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-k_UkJTYzPrM/TrawaPM7y9I/AAAAAAAAB5E/gD7PHcOii3I/s320/20111104113.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;I widok z góry&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj, czyli w niedzielę dwa kółka wokół ZOO w tempie mniej więcej 5:20.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli już mam robić tak mało treningów, to warto chyba zrezygnować z kilkukilometrowych truchtów na rzecz podbiegów, albo biegów szybkich (dla mnie 5:20 to szybko). Ale oczywiście od czasu do czasu warto się wybrać na jakiś fajny luźny trucht :-) Poza tym zrezygnuję z biegania z pracy do domu - latem ubrania da się spakować w jedną torbę i następnego dnia zabrać do domu. A zupełnie nie pomyślałam o tym, że zimą to wymagałoby taszczenia potem do domy kurtki puchowej (mając na sobie inną) i kozaków - zbyt skomplikowane. Za to przyzwyczajona w poprzedniej pracy do wolnych całych przedpołudni myślałam, że nie da się pobiegać rano, kiedy się zaczyna pracę o 9.00. Otóż da się (patrz zdjęcia wyżej) - pobudka o 5.30, o 6.00 wyjście z domu i jest cała godzina na bieganie. I tak&amp;nbsp; bardzo wcześnie wstaję, więc to żaden problem. Tak że na okres jesienno - zimowy całkowicie rezygnuję z biegania z pracy do domu na rzecz miłych porannych treningów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i poczyniłam dzisiaj ciekawą obserwację - moje bieganie z patykami w dłoniach (po to, by nadmiernie nie zginać łokci i nie podnosić rąk do góry) przyniosło efekty. Przejrzałam moje zdjęcia z Fotomaratonu z półmaratonu warszawskiego sprzed pół roku i świeże z maratonu w Poznaniu i wyraźnie widać różnicę na wszystkich zdjęciach, a to dwa przykładowe:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-_qLHHF9uHMU/TZQnNUNY5hI/AAAAAAAAA0Y/c2b384o2Qxk/s1600/18177-PWA11-4067-21-000101-pwa11_01_gp_20110327_111947.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-_qLHHF9uHMU/TZQnNUNY5hI/AAAAAAAAA0Y/c2b384o2Qxk/s320/18177-PWA11-4067-21-000101-pwa11_01_gp_20110327_111947.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Półmaraton, marzec 2011&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-HvnRGWB-tk8/TqJP65wHJZI/AAAAAAAAB0Q/-lQGwORx2-Q/s1600/12.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-HvnRGWB-tk8/TqJP65wHJZI/AAAAAAAAB0Q/-lQGwORx2-Q/s320/12.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Maraton, październik 2011&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cieszę się, że wszystkie kilometry z patykami w dłoniach nie poszły na marne :-) Na pewno robię jeszcze z milion błędów technicznych (na zdjęciach nie podobają mi się oddalone od ciała łokcie - to chyba niedobrze?), ale będę je stopniowo eliminować.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i niedługo czeka mnie jeszcze jedna zmiana, raczej ogólnożyciowa, niż biegowa, ale na bieganie będzie miała duży wpływ. Pod koniec miesiąca przeprowadzam się. Żegnaj ścieżko nad Wisłą, Stare Miasto i Parku Skaryszewski, witaj Lesie Kabacki :-)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-149018093656363531?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/149018093656363531/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/11/podsumowanie-tygodnia-i-drobne-zmiany.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/149018093656363531'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/149018093656363531'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/11/podsumowanie-tygodnia-i-drobne-zmiany.html' title='Podsumowanie tygodnia i drobne zmiany'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-7IrpNlsaeTQ/TrawXy6jsRI/AAAAAAAAB44/VnmLjB9Br7E/s72-c/20111104114.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-7004934869708701412</id><published>2011-11-01T06:56:00.000-07:00</published><updated>2012-01-16T12:35:22.905-08:00</updated><title type='text'>ABC samoobrony dla biegaczek</title><content type='html'>&lt;script type="text/javascript"&gt;  var _gaq = _gaq || [];  _gaq.push(['_setAccount', 'UA-28382999-1']);  _gaq.push(['_trackPageview']);  (function() {    var ga = document.createElement('script'); ga.type = 'text/javascript'; ga.async = true;    ga.src = ('https:' == document.location.protocol ? 'https://ssl' : 'http://www') + '.google-analytics.com/ga.js';    var s = document.getElementsByTagName('script')[0]; s.parentNode.insertBefore(ga, s);  })();&lt;/script&gt;&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chciałabym powrócić do zdarzenia, które miało miejsce w ostatnią niedzielę. Przede wszystkim wycofuję się z mojego komentarza pod poprzednim postem gdzie pisałam, że atak napastnika był wyjątkowo kiepski. Przemyślałam sprawę i doszłam do wniosku że owszem, udało mi się stosunkowo łatwo uwolnić z uścisku napastnika, ale gdyby mi się nie udało w tamtej konkretnej sekundzie, potem już mogłabym nie dać rady. Nie ma więc co bagatelizować sprawy. Jak już pisałam nic mi się nie stało, ale mogło, no i może stać się komuś innemu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli o mnie chodzi, o rezygnacji z biegania nie ma mowy. Po pierwsze nie życzę sobie, żeby jakiś świr decydował o tym, co ja będę robić, a czego nie. Dzisiaj rano przebiegłam trochę ponad 18 km i ani żadna krzywda mi się nie stała, ani nie dopadła mnie jakaś trauma po niedzieli. Chociaż wybrałam znacznie mniej odludne miejsca niż poprzednio. No a po drugie idąc tym tropem należałoby permanentnie zaprzestać wychodzenia z domu, a to raczej bez sensu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ostatnim numerze "Runner's World" w dość marnym artykule o tym, co wkurza biegaczy (to jeden z moich ulubionych magazynów, po prostu ten numer im wyszedł nie najlepszy) jakaś biegaczka opowiadała, że udaje jej się uniknąć zaczepek ze strony mężczyzn, gdy zakłada dużo za duże ubrania męża - dzięki temu wygląda jak smerf, a nie kobieta. Oczywiście daleka jestem od nazwania tego, co mnie spotkało "zaczepką", ale pomysł rozważyłam i uznałam, że to też jest bez sensu. Bieg to nie rewia mody, ale trzeba zakładać to, co jest wygodne, dlatego nie wymienię moich biegowych ubrań (tamtego dnia miałam na sobie dość luźną, zupełnie nieatrakcyjną, niemarkową czarną sportową bluzę) na jakieś o 5 numerów za duże piżamy - bez przesady.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na parę rzeczy jednak jestem skłonna się zdecydować: ograniczenie słuchania muzyki w czasie biegu, unikanie wszelkich parków i innych odludnych miejsc (kiedy po tym, co się stało przypominam sobie, jak&amp;nbsp; w ostatni czwartek beztrosko biegłam z pracy do domu przez ciemny park z słuchawkami na uszach, zrobiło mi się słabo). W komentarzach pod moim poprzednim postem kilka osób wspomniało o zakupie gazu. Po niedzielnym zajściu mój chłopak też nalega, żeby mi kupić gaz, czy jakieś inne cudo, które brałabym na biegi. Mogę na to przystać, ale nie przeceniałabym takich "obrońców". Bo analizując to, co mnie spotkało, podstawą było uwolnienie się z uścisku napastnika, bez tego nie dałabym rady sięgnąć do zapiętej na ekspres kieszeni po gaz, a próbując to zrobić mogłabym stracić cenne sekundy i dać np. powalić się na ziemię. A kiedy już się uwolniłam, nie było potrzeby "gazowania" nikogo. Oczywiście nie chcę zniechęcać nikogo do zakupu takiego ustrojstwa, bo to może uratować komuś życie, ale warto też móc liczyć na siebie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W związku z powyższym postanowiłam zebrać kilka wskazówek, które mogą pomóc innym biegaczkom, które znalazłyby się w takiej sytuacji (odpukać!).&amp;nbsp; Zwracam się wyłącznie do biegaczek, bo ewidentnie była to próba gwałtu, przemoc wobec mężczyzn ma inne motywy, inaczej przebiega, jest zupełnie inną historią. Piszę tylko o takim ataku, który spotkał mnie, w przypadku np. uzbrojonego przeciwnika wszystkie opisane poniżej punkty nie powinny być stosowane (poza tym o zawiadomieniu policji oczywiście):&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;w sytuacji tego typu ataku przede wszystkim trzeba zrobić cokolwiek. Kopać, krzyczeć, bić - wg statystyk cztery na pięć kobiet, które podejmują jakąkolwiek formę samoobrony, unika gwałtu. A mówimy tu o biegaczkach, osobach o ponadprzeciętnej formie fizycznej, na pewno potrafią coś zrobić,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;można sobie darować błagania o litość - gwałciciele to osoby o gigantycznym deficycie empatii, nie zrobi to na takim delikwencie najmniejszego wrażenia. W zależności od sytuacji - jeśli to taka szamotanina jak w moim przypadku należy wrzeszczeć (myślę, że przekleństwa w takiej sytuacji są ok - zupełnie wybijają osobę zaatakowaną z roli bezbronnej ofiary), a jeśli sytuacja jest inna - zamiast błagań lepsza będzie próba rozmowy, to prędzej uzmysłowi napastnikowi, że ma do czynienia z człowiekiem z krwi i kości, &lt;/li&gt;&lt;li&gt;jeśli to tylko możliwe, lepiej uciekać, niż podejmować walkę. Ja nie zaczęłam uciekać od razu, bo musiałabym się odwrócić tyłem do napastnika, a strasznie bałam się stracić go z pola widzenia. Ucieczka chyba byłaby lepszym rozwiązaniem,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;nie wchodzić w rolę ofiary - dopiero później uświadomiłam sobie, że kiedy odepchnęłam tego faceta, stanęłam w pozycji gotowości do walki i ułożyłam ręce w gardę - prawdopodobnie zawdzięczam ten odruch kilku latom treningów karate, ale do tego nie potrzeba żadnych sztuk walk, złożenie rąk w pięści by pewnie wystarczyło. A wrażenie audiowizualne jakie robiłam - te pięści i nieprawdopodobny wrzask okazały się wystarczające, by napastnik uciekł,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;trzeba zawiadomić policję. Jak już pisałam, myślałam że zostanę spławiona i nawet powiedziałam o tym policjantom, którzy przyjechali do mnie do domu. A oni zrobili mi wykład o tym, dlaczego nie wolno bagatelizować takich zdarzeń i zasugerowali, że trzeba było zadzwonić wcześniej, niż po powrocie do domu. Przyznaję, że byłam na tyle oszołomiona, że kompletnie o tym nie pomyślałam, ale po bezpiecznym oddaleniu się od napastnika mogłam od razu dzwonić. Może wtedy by go złapali, a tak być może nadal gdzieś się kręci i szuka ofiar. &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żeby jednak poczuć się bezpieczniej, radziłabym wybrać się na kurs samoobrony. Oczywiście kurs kursowi nierówny, dlatego warto wiedzieć jaki. Najlepszy byłby kurs dla kobiet, obejmujący psychologiczne aspekty samoobrony. Jak widać na moim przykładzie, nie potrzeba znajomości żadnych fikuśnych technik, żeby skutecznie się obronić, o niebo ważniejsza jest odpowiednia reakcja w pierwszych sekundach zajścia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja kiedyś chodziłam na coś takiego:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.wendo.org.pl/news.php" target="_blank"&gt;Wendo - samoobrona dla kobiet&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;i zdecydowanie polecam. Poświęciłam na to jeden weekend kilka lat temu, a to właśnie tam nauczono mnie, jak postępować w takiej sytuacji. A przy okazji, kurs był bardzo fajny - to był naprawdę udany weekend :-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odradzam natomiast kursy typu "samoobrona z elementami judo" gdzie trener rozdaje drewniane noże, a potem uczy: wykręcasz się w prawo, przesuwasz rękę w lewo, potem obrót i wyrywasz przeciwnikowi nóż. Na coś takiego też chodziłam i zapewniam, że to bzdura. Jeśli jakaś szkoła samoobrony twierdzi, że uczy obrony przed uzbrojonym przeciwnikiem, to znaczy, że nie warto się na nią decydować. Nie ma szybkich technik, które umożliwiłyby obronienie się przed uzbrojonym przeciwnikiem i koniec.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście można też pomyśleć o sportach walki, ale to trochę dłuższa historia. Treningi judo, czy karate należy traktować raczej jako formę aktywności fizycznej, oraz hobby, lub pasję - to nie ma prostego zastosowania w praktyce. Po kilku latach treningów można czuć się pewniej, ale to dlatego, że umie się nie dać się przewrócić, czy prawidłowo złożyć pięść. Nawet nie ma mowy o użyciu w sytuacji zagrożenia jakiś cudacznych technik. I jestem przekonana, że gdyby ktoś napadł któregoś z moich instruktorów karate (a miałam szczęście uczyć się u naprawdę najlepszych), żaden z nich nie siliłby się na np. uderzenie otwartą dłonią, albo kopnięcie z obrotu (to jest sztuka dla sztuki), tylko ordynarnie dałby napastnikowi w mordę. Jeśli więc nie mamy ochoty angażować się w wieloletnie treningi, a tylko zdobyć podstawowe umiejętności unikania zagrożenia, darujmy sobie opłacanie składki członkowskiej w klubie sztuk walk i inwestowanie w kimono. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepraszam, że choćby i hipotetycznie stawiam inne biegaczki w tej sytuacji, ale boję się pomyśleć, że kogoś jeszcze może coś podobnego spotkać. Zresztą niebiegowe koleżanki też od wczoraj nękam, żeby się wybrały na kurs samoobrony :-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;P.S.&amp;nbsp; W tym wpisie korzystałam z książki pt. "Zawsze bezpieczna" W. Kruczyńskiego i P. Droźniaka - jest stara, obecnie raczej ciężko ją dostać, ale gdyby komuś wpadła w ręce, zdecydowanie polecam, mało przyjemna, ale przydatna lektura.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-BJb4aN0LVKI/Tq_07VDVLPI/AAAAAAAAB4w/ymNS7ocKFQQ/s1600/zawszebezpieczna.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-BJb4aN0LVKI/Tq_07VDVLPI/AAAAAAAAB4w/ymNS7ocKFQQ/s320/zawszebezpieczna.jpg" width="225" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-7004934869708701412?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/7004934869708701412/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/11/bezpieczenstwo-w-czasie-biegu.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/7004934869708701412'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/7004934869708701412'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/11/bezpieczenstwo-w-czasie-biegu.html' title='ABC samoobrony dla biegaczek'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-BJb4aN0LVKI/Tq_07VDVLPI/AAAAAAAAB4w/ymNS7ocKFQQ/s72-c/zawszebezpieczna.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-2476598238083444826</id><published>2011-10-30T10:07:00.000-07:00</published><updated>2011-10-31T14:27:11.482-07:00</updated><title type='text'>(Nie)bezpieczeństwo w czasie biegu</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Już miałam różne trudności związane z bieganiem, ale tego jeszcze nie było. Ktoś usiłował mnie napaść! Biegłam sobie ścieżką dla biegaczy od mostu Grota-Roweckiego do Gdańskiego, szedł jakiś facet, wyminęłabym go nawet go nie zauważając, ale kiedy go mijałam mocno mnie chwycił i zaczął ściągać ze ścieżki biegowej. Tu muszę się przyznać do nieprzeciętnej głupoty: na tym odludziu miałam na uszach słuchawki i słuchałam muzyki.Prawdopodobnie dlatego w ogóle był w stanie mnie złapać, gdyby nie muzyka, zauważyłabym i usłyszała, że obcy osobnik niebezpiecznie zbliża się do mnie. Do zapamiętania: jak się biega po odludziu, to się zdejmuje słuchawki z uszu! Wracając do całego zajścia, osobnik chwycił mnie oburącz i zaczął coś szeptać, ja pozbyłam się słuchawek, zaczęłam wrzeszczeć na całe gardło i odepchnęłam go tak mocno, że poleciał jakieś dwa metry ode mnie. W tym momencie sprawiał wrażenie bardziej przerażonego niż ja, a ja zaskoczona tym, że tak łatwo mi poszło uwolnienie się i przekonana, że chyba powinnam zrobić coś jeszcze, dalej wrzeszczałam na całe gardło. Wprawdzie nie miało to żadnego znaczenia, bo dokoła nie było kompletnie nikogo, kto mógłby usłyszeć moje wrzaski, postałam tak jeszcze jakieś 10 sekund kompletnie osłupiała i patrzyłam jak przerażony osobnik się oddalał, po czym zamiast zaplanowanych interwałów wykonałam jeden bardzo szybki interwał stamtąd aż do domu. Zatrzymałam się tylko na widok samotnej spacerowiczki, zmierzającej&amp;nbsp; w kierunku całego zajścia, opowiedziałam co się stało i skutecznie zachęciłam do zmiany trasy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co do całego zajścia, to sprawdziło się to, co mówi się kobietom na kursach samoobrony - kiedy facet napada faceta, nastawia się na walkę, ale kiedy napada kobietę, liczy na łatwą zdobycz. Jakakolwiek reakcja inna, niż wejście w rolę ofiary wybija napastnika z roli i utrudnia mu sprawę - prawdopodobnie dlatego mocne pchnięcie i trochę wrzasku wystarczyło.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po powrocie do domu zadzwoniłam pod 112 i opowiedziałam całą historię. Szczerze mówiąc byłam przekonana, że jak policjanci usłyszą, że nic mi się nie stało, każą mi spadać i nie zawracać im głowy pierdołami. Policjant  tymczasem mnie wysłuchał, potem jeszcze do mnie dwa razy oddzwonili, wypytali o wszystko, potem przyjechali do mnie do domu, zabrali radiowozem nad Wisłę, gdzie identyfikowałam jakiegoś faceta. Od mojego zeznania zależało, czy go zatrzymają, czy nie. Przyglądałam mu się parę minut i stwierdziłam, że to nie on. Jak policjanci odwozili mnie do domu spytałam, skąd taka sumienność, przecież nic mi się nie stało. Powiedzieli, że podobny przypadek miał w tej okolicy miejsce przed kilkoma dniami, "ale tamta kobieta nie miała tyle szczęścia co pani i się nie obroniła". Policja odwiozła mnie do domu, powiedziałam, że jakbym jeszcze była im potrzebna, to jestem do dyspozycji, i tyle.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obronienie się przed tym facetem przyszło mi z taką łatwością, że wracając do domu nie byłam nawet zdenerwowana, czy wystraszona, bałam się tylko, że może coś zrobić komuś innemu. Nie zmienia to jednak faktu, że na zimę przerzucam się na bieganie po ulicach, żadne ścieżki biegowe nad Wisłą do wiosny nie wchodzą grę. Przemyślę też słuchanie muzyki w czasie biegu...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A gdyby odpukać jakaś biegaczka znalazła się kiedyś w podobnej sytuacji, to naprawdę polecam bardzo głośny krzyk, nawet jak nikt poza napastnikiem nie słyszy - to naprawdę działa. &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-2476598238083444826?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/2476598238083444826/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/10/bezpieczenstwo-w-czasie-biegu.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/2476598238083444826'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/2476598238083444826'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/10/bezpieczenstwo-w-czasie-biegu.html' title='(Nie)bezpieczeństwo w czasie biegu'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-7693678406187609963</id><published>2011-10-23T05:51:00.000-07:00</published><updated>2011-10-23T05:51:58.842-07:00</updated><title type='text'>Plany na nowy rok</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po zakwasach praktycznie już nie ma śladu i chyba najwyższy czas, by powrócić do biegania. Wprawdzie pisałam o dwóch tygodniach odpoczynku, ale mały trucht koło najbliższej środy raczej mi nie zaszkodzi. W ogóle spędziłam w tym tygodniu piątek i sobotę w Poznaniu - służbowo i tak bardzo żałowałam, że nie mogę sobie znowu tam pobiegać! Ale rozsądek stanowczo zabronił mi zabierać butów do biegania...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Właściwie to już dawno samo mi się ułożyło, w jakich biegach chcę wziąć udział w przyszłym roku:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- 1 kwietnia - półmaraton w Warszawie,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- 15 kwietnia - maraton w Łodzi, &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- jesień - maraton w Warszawie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znowu mi wychodzi mała przerwa pomiędzy półmaratonem a maratonem, ale trudno, połówkę ponownie pobiegnę na luzie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szczerze mówiąc moje niezbyt udane debiuty na 21 i 42 kilometrach sprawiły, że boję się kolejnych nowych dystansów i już wyobrażam sobie mój pierwszy bieg na 5 km z czasem 50 minut i 10 km w 1 godz. 20 min :-) No ale może się przełamię i w czymś pobiegnę. Zresztą jeśli w styczniu w Warszawie znów będzie "Policz się z cukrzycą" na 5 km - postaram się wziąć udział. To taki bieg na luzie, więc może się skuszę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co do treningów - dobrze, że mam plik w excelu, w którym zapisuję sobie wszystkie biegi. Dzięki temu zauważyłam, że 4 treningi w tygodniu ostatnio zdarzało mi się&amp;nbsp; znacznie częściej, niż 5 - niestety. I nie ma się co łudzić - często będę mogła sobie pozwolić na tylko tyle, chociaż oczywiście fajnie będzie, jak uda mi się pobiegać 5 razy w tygodniu. Ale trzy treningi w tygodniu lub mniej to już by było stanowczo za mało.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wspominałam niedawno, że zmieniłam pracę - akurat w moim przypadku to ma ogromny wpływ na treningi. Bo np. dyżury w godzinach 15-23 wprawdzie bardzo skutecznie rujnowały moje życie towarzyskie, ale za to sprzyjały miłym, przedpołudniowym treningom na pustych ścieżkach biegowych. To należy już do przeszłości - teraz pracuję codziennie do 17.00, więc albo muszę wychodzić na krótkie i bardzo wczesne treningi rano, albo biegać wieczorem, za czym nie przepadam. Myślę, że z dwa razy w tygodniu wrócę biegiem z pracy do domu, w weekend długie wybieganie, no i jednego dnia coś jeszcze. Pomyślę też o siłowni, ale dopiero w grudniu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Warto też będzie zmienić coś w moich treningach. Ostatnio realizowałam plan Jacka Danielsa dla osób, które chcą ukończyć maraton. Moje treningi specjalistyczne to były przede wszystkim długie wybiegania i biegi w tempie progowym - czasem w różnej kombinacji. Teraz trzeba coś zmienić. Myślę, że na maratonie w Poznaniu zabrakło mi wszystkiego po trochu - i wytrzymałości, i prędkości. Dlatego postaram się, aby co drugie długie wybieganie liczyło sobie od 25 km w górę (pozostałe mogą być po 19-20). Dość zabójcze było też dla mnie połączenie: długie wybieganie (19-20 km) w tempie spokojnym, a potem bieg progowy, czyli szybki. Chociaż męczące, pewnie skuteczne - postaram się wykonywać tę kombinację na krótszych wybieganiach (czyli tych do 20 km.). No i dołożę interwały. Akurat to jest dość znośne nawet na bieżni elektrycznej - tam je będę robić, kiedy spadnie śnieg. Bardzo polubiłam podbiegi w okolicach Starego Miasta, ale na przełomie listopada i grudnia planuję przeprowadzkę, więc nie ma co się przywiązywać do tej okolicy. Na to, by zaplanować sobie dany trening na konkretny dzień tygodnia i trzymać się tego miesiącami jeszcze nie jestem gotowa. Dopiero przyzwyczajam się do tego, że nie mam bardzo ruchomego czasu pracy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W najbliższym tygodniu zacznę od lekkich truchtów, a od kolejnego wracam do trenowania!&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-7693678406187609963?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/7693678406187609963/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/10/plany-na-nowy-rok.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/7693678406187609963'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/7693678406187609963'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/10/plany-na-nowy-rok.html' title='Plany na nowy rok'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-7364968703871290047</id><published>2011-10-17T08:18:00.000-07:00</published><updated>2011-10-17T10:30:34.949-07:00</updated><title type='text'>12. Poznań Maraton</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do Poznania przyjechaliśmy z moim chłopakiem w sobotę (do świętej cierpliwości człowiek, wyjątkowo chętnie udaje się ze mną na oddalone od Warszawy biegi i jeszcze czeka na mecie) i po zostawieniu rzeczy w hotelu poszliśmy na spotkanie blogaczy. Bardzo się cieszę, że poznałam &lt;a href="http://przebiecmaraton.blogspot.com/"&gt;dr.proctora&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://tete-bieganiemojapasja.blogspot.com/"&gt;Tete&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://runbobrun.eu/"&gt;Boba&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://formatownia.pl/"&gt;Kubę&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.krysztofiak.net.pl/"&gt;Krzysztofa&lt;/a&gt;. Dzięki chłopaki, spotkanie było super!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem pojawił się pierwszy niepokojący syndrom - silny ból dolnej części pleców. Dosłownie nie mogłam się schylić. Owszem, miewałam takie bóle, ale tylko po ciężkich biegowych treningach, a teraz nie biegałam od tygodnia. No to co to może być? Jedynym racjonalnym wyjaśnieniem wydaje mi się stres (teraz plecy nie bolą mnie w ogóle, co by potwierdzało teorię o stresie). Miałam wielką nadzieję, że do rana przejdzie i rzeczywiście, bolało trochę mniej, ale nadal było kiepsko. Ponieważ kiedyś już próbowałam biegać z takim bólem i po 10. kilometrze z podkulonym ogonem wróciłam do domu wiedziałam, że z maratonu mogą być nici. Byłam strasznie zła - na półmaratonie w Warszawie stan podgorączkowy, a teraz plecy? No cóż, kiepskiej baletnicy to i rąbek u spódnicy przeszkadza...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiedziałam co będzie, ale spróbować musiałam. Na start dotarłam trochę późno - dobiegałam do niego, kiedy elita startowała. Tzn. na miejscu byłam po 9.00, po prostu nie przewidziałam, że start jest tak bardzo oddalony od miejsca z szatniami, depozytami i generalnie wszystkim (poznaniacy, ale cudnie macie nad Maltą!). No ale dotrzeć się udało, wystartowałam i biegłam naprawdę bardzo wolno i czułam, że z powodu pleców nie mogę przyspieszyć ani o odrobinę. Liczyłam się z tym, że może będę musiała zrezygnować, że będzie ciężej, niż myślałam. Postanowiłam wolno biec tyle, ile będę mogła, a jak nie będę mogła, to iść, a jak nie dam rady iść - odpuścić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwsza dwudziestka była super, na ulicach kibicowało mnóstwo poznaniaków. Wyczytywali imiona z numerów startowych i je wykrzykiwali, dodawali otuchy, klaskali - to było super. A najbardziej podobały mi się całe klasy dzieciaków z nauczycielkami na trasie - dzieciaki krzyczały, dopingowały - istny szał. Uważam, że to fantastyczny pomysł na pokazanie dzieciom takiej formy sportu, sprawić, by udzieliły im się te emocje, by zobaczyły coś więcej, niż szkolny w-f. Ja jako uczennica szczerze nienawidziłam w-f-u i zawsze miałam z niego tróję (nawet na świadectwie maturalnym mam tróję z w-f-u :-), dlatego tak mi się podobało, że ktoś pokazuje młodym ludziom sport w taki sposób.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wracając do biegu, gdzieś w okolicach 10. kilometra ból ustąpił (a raczej adrenalina sprawiła, że przestałam go czuć). Biegło mi się trochę lepiej, ale bałam się przyspieszyć, wolałam oszczędzać siły na później. Pierwszy kryzys pojawił się na 21. kilometrze. Chodziło o to, że kiedy po przebiegnięciu 1 pętli pomyślałam, że teraz czeka mnie drugie tyle, dokładnie to samo, trochę zwątpiłam. Ale wbiłam sobie do głowy: "biegnij do 25 kilometra!" i w ogóle nie myśląc o pełnym dystansie biegłam do 25., potem do 30. Nogi bolały mnie już potwornie, o przyspieszeniu nie mogło być mowy. A kiedy w okolicach 32. kilometra doliczyłam się, że nie mam żadnych szans na dobiegnięcie w czasie poniżej 5 godzin, kompletnie straciłam motywację. Przeszłam do marszu zastanawiając się, po jakiego diabła mi to i niby po co mam się męczyć jeszcze przez 10 km., skoro i tak będę miała beznadziejny czas. W końcu jednak koło 33. kilometra stwierdziłam że dobra, przestaję patrzeć na zegarek, żeby się nie dołować i po prostu muszę jakoś do tej mety dotrzeć. Zaczęłam bardzo wolno biec, a co 1 lub 2 kilometry i tak przechodziłam do marszu, ale po kilkudziesięciu, może 100 metrach wracałam do wolnego truchtu. Nogi bolały mnie potwornie, miałam ochotę rozpłakać się z bólu, ale trudno, musiałam jakoś dotrzeć do mety. A potem już tylko wypatrywałam kolejnych oznaczeń kilometrów: 38,39,40...&amp;nbsp; na ostatnich dwóch kilometrach nawet udało mi się trochę przyspieszyć. Znowu dopingowali mnie ci (tak samo było na półmaratonie warszawskim), którzy już skończyli bieg i&amp;nbsp; spokojnie wracali do domu - każdy doping jest cenny, ale usłyszeć że już naprawdę niedaleko i że dam radę, od kogoś, kto właśnie dobiegł do mety to jest super sprawa. No i w końcu dobiegłam. Czas netto - 5:18:36. Nawet się nie cieszyłam - czułam tylko straszny ból i rozczarowanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-4PvAdu7ITro/TpxIJnfUGGI/AAAAAAAABy4/dJygpzp34sU/s1600/IMG_6192.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-4PvAdu7ITro/TpxIJnfUGGI/AAAAAAAABy4/dJygpzp34sU/s320/IMG_6192.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;W drodze z hotelu na start maratonu. Mój prawie-zawsze-obecny-uśmiech zszedł mi z twarzy dopiero na drugiej pętli.&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Słabego czasu nie chcę zwalać na żaden ból pleców, żadne przemęczenie pracą - widać nie przygotowałam się do maratonu wystarczająco dobrze i w kolejnym sezonie to poprawię. Ja nie mam szczególnych ambicji jeśli chodzi o czas - bardziej cieszy mnie samo bieganie, niż urywanie kolejnych minut. I tak np. mój czas 2:12 z wrześniowego półmaratonu choć stosunkowo wolny i nie pobiegnięty na 100 % bardzo mnie cieszy. Ale są pewne granice! Dam radę przebiec maraton w 4:30 - 4:40 tak, jak zakładałam i przebiegnę. A z drugiej strony może już taki mój urok, że mam kiepski debiut, a potem się poprawiam?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą już się z tym przespałam, emocje opadły i naprawdę bardzo się cieszę z tego maratonu. Już wiem, jak to jest, a wynik spokojnie poprawię. To było naprawdę coś fantastycznego i po przemyśleniu sprawy nawet jestem z siebie trochę dumna :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj mam solidne zakwasy w udach, wprawdzie tak proste czynności jak zakładanie butów, albo schodzenie po schodach jeszcze nigdy nie były tak trudne, ale da się z tym żyć, innych dolegliwości nie ma. O dziwo, nawet stopy są w niezłym stanie, miałam tylko jeden niewielki pęcherz. Generalnie wyglądam dzisiaj mniej więcej tak:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/ncsTy6hIQCk/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ncsTy6hIQCk&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/ncsTy6hIQCk&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeszcze raz dziękuję blogaczom za sobotnie spotkanie i słowa wsparcia. Pozdrawiam też Anię z Zakopanego, z którą biegłam ramię w ramię z 10 kilometrów, w czasie biegu zapoznałyśmy się i pogadałyśmy o treningach. Sprawdzałam w wynikach - dobiegła :-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz przez dwa tygodnie nie biegam, odpoczywam, może pójdę na basen. Już sobie zamówiłam &lt;a href="http://www.innespacery.pl/nowosci/36-biegac-madrze.html"&gt;nagrodę za bieg&lt;/a&gt;, jak dotrze poczytam zamiast porannych treningów. Przeznaczę też ten czas na opracowanie sobie nowych biegowych planów, a przede wszystkim planu treningowego, który pozwoli mi poprawić czas na maratonie.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;I długo, bardzo długo nawet nie spojrzę na banany...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-7364968703871290047?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/7364968703871290047/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/10/12-poznan-maraton.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/7364968703871290047'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/7364968703871290047'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/10/12-poznan-maraton.html' title='12. Poznań Maraton'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-4PvAdu7ITro/TpxIJnfUGGI/AAAAAAAABy4/dJygpzp34sU/s72-c/IMG_6192.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-95324164196203951</id><published>2011-10-16T08:23:00.000-07:00</published><updated>2011-10-17T08:34:55.666-07:00</updated><title type='text'>I po maratonie</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem, co się stało. Dobiegłam, a raczej dotarłam do mety w czasie 5:21. Planowałam 4:30 - 4:40, a nawet zakładając jakiś straszny kryzys sądziłam, że dotrę do mety w czasie poniżej 5 godzin. Od samego początku biegło mi się źle, a na mecie szczerze mówiąc czułam tylko ból. Czuję się mniej więcej tak, jak po moim pierwszym półmaratonie, czyli rozczarowana - niby dobiegłam, tylko co to za bieg? Szczegółową relację zdam później, teraz odpoczywam. No ok, czas słaby, ale do mety dotarłam. Przemyślę to, dlaczego nie za dobrze poszło i wiosną robię poprawkę.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-95324164196203951?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/95324164196203951/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/10/i-po-maratonie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/95324164196203951'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/95324164196203951'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/10/i-po-maratonie.html' title='I po maratonie'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-8528492644209685533</id><published>2011-09-25T05:28:00.000-07:00</published><updated>2011-09-25T05:28:35.013-07:00</updated><title type='text'>Maraton Warszawski</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ależ mi szkoda, że nie biegłam dzisiaj w maratonie! A gdyby nie to, że już za 3 tygodnie pobiegnę w Poznaniu, dopiero plułabym sobie w brodę. Biec nie biegłam, ale ciekawość jak to wszystko wygląda zawiodła mnie dzisiaj na Torwar. Postałam sobie na 42. kilometrze i patrzyłam na tych dobiegających w czasie 2:40 - 3:00 - coś pięknego! Mam ogromny szacunek dla wszystkich maratończyków - od tych, co łamią 3 godziny, po tych, co z trudem się mieszczą w 5 godzinach, albo i się nie mieszczą, a biegną. Szkoda tylko, że było stosunkowo mało kibiców, inaczej bym sobie wyobrażała maraton w stolicy sporego europejskiego państwa. No ale to pewnie przez trasę, gdyby meta była jak na półmaratonie przy Placu Zamkowym, na pewno byłoby więcej ludzi. Ech, i tak piękne to było.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;P.S. Nad ranem śnił mi się maraton, a kiedy zadzwonił mój budzik, myślałam, że to wystrzał startera i poderwałam się do biegu...&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-8528492644209685533?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/8528492644209685533/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/09/maraton-warszawski.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/8528492644209685533'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/8528492644209685533'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/09/maraton-warszawski.html' title='Maraton Warszawski'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-5557911037316560427</id><published>2011-09-19T09:49:00.000-07:00</published><updated>2011-09-19T12:58:50.788-07:00</updated><title type='text'>I cóż, że ze Szwecji!</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I po półmaratonie, ale zacznę od początku. Pomysł, by wziąć udział w półmaratonie w Sztokholmie zakiełkował w głowie kolegi mojego chłopaka. Plan był taki: oni dwaj wpraszają się do innego znajomego, który mieszka w Sztokolmie i namawiają go na udział w biegu. Tylko że mój chłopak (nie jest biegaczem) powiedział, że owszem, chętnie odwiedzi znajomego w Szwecji, na półmaraton nie ma najmniejszej ochoty, za to jego dziewczyna na pewno chętnie się przebiegnie. Kiedy ja usłyszałam o tym pomyśle, spodobał mi się tak bardzo, że zdecydowałam się od razu, chociaż to uniemożliwiło mi wymarzony start w Maratonie Warszawskim (oba biegi dzieli tylko tydzień, a to jak dla mnie stanowczo za mało). Kolega ze Sztokholmu entuzjastycznie podszedł zarówno do naszego wproszenia się, jak i do udziału w biegu. Potem mój chłopak też zdecydował, że jednak pobiegnie i nawet zaczęliśmy wspólne treningi, a potem sprawy potoczyły się jak w dobrym thrillerze, w którym kolejni bohaterowie są stopniowo eliminowani.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdzieś tak w lipcu mój chłopak nabawił się poważnej kontuzji podczas gry w piłkę nożną i lekarz mu powiedział, że może zapomnieć o jakimkolwiek biegu we wrześniu. Potem, na kilka dni przed półmaratonem nasz gospodarz się rozchorował i stwierdził, że w tej sytuacji musi zrezygnować. A w ostatniej chwili kolega, który był pomysłodawcą całego przedsięwzięcia w ogóle odwołał swój przylot do Sztokholmu z przyczyn, które zostały nam wyjaśnione dość mgliście. I w ten sposób z czwórki biegaczy zostałam sama:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ZIUz0m6FQXM/TndhM6P_y_I/AAAAAAAABw4/ys0BB2LWSCQ/s1600/stockholm1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-ZIUz0m6FQXM/TndhM6P_y_I/AAAAAAAABw4/ys0BB2LWSCQ/s320/stockholm1.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do Sztokholmu polecieliśmy z moim chłopakiem w piątek (kibicować na szczęście lekarz mu nie zabronił), właściwie nie było czasu na zwiedzanie miasta. Zatrzymaliśmy się u wspomnianego znajomego i jego żony w jakiejś idyllicznej okolicy nad wodą (tam wszystko jest idylliczne i wszystko jest nad wodą). Nasi gospodarze (których wcześniej nie znałam) okazali się przesympatycznymi ludźmi. W sobotę razem z nami (i swoją kilkumiesięczną córeczką) poszli na spacer po mieście, po pakiet startowy i&amp;nbsp; na obiad, no a potem wszyscy udali się do strefy dla kibiców, a ja do części dla startujących. Na bieg zapisało się podobno aż 15 000 osób, ale widać więcej było takich pechowców jak w mojej grupie bo dzisiaj strona półmaratonu podaje, że było 10 000 biegaczy. W każdym razie trzeba przyznać, że organizatorzy bardzo pomysłowo zapanowali nad tą masą ludzi. O ile dobrze pamiętam, przy rejestracji podawało się swój przewidywany czas biegu i na tej podstawie byliśmy klasyfikowani do grup. I tak grupa A (czyli nadludzie pokonujący półmaraton w godzinę z groszami) startowali o 16.00, w grupie B odrobinę wolniejsi nadludzie,startowali o 16.05,&amp;nbsp; w grupie C bardzo szybcy ludzie ze startem o 16.10, i tak aż do najwolniejszych biegaczy. Ja przy rejestracji podałam mój czas z półmaratonu w Warszawie, czyli 2:28, więc trafiłam do grupy najwolniejszej (H). Każda grupa miała swoich pacemakerów, ale w granicach rozsądku, tzn. w mojej wolnej grupie były opcje 2:15 i 2:00, a w innych grupach byli pacemakerzy adekwatni do deklarowanych możliwości biegaczy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Szczerze mówiąc, nie miałam pojęcia w jakim tempie mam biec. Poprzedni półmaraton biegłam przy tak kiepskim stanie zdrowia, że wynik w ogóle nie jest miarodajny. Wiedziałam więc, że mogę biec szybciej, tylko o ile? Generalnie biegam wolno, powiedzmy od 5:20 do 6:50, tempo sprawdzam wyrysowując sobie przebiegnięte trasy na google maps, ale ostatnio jakoś nie mam do tego nabożeństwa. W efekcie biegam tak: biegi progowe - szybkie, bardzo męczące, w tempie maratońskim - nie za szybkie, nie za wolne,&amp;nbsp; komfortowe, w tempie spokojnym - wolne. Wiedziałam też, że nie mogę biec "w trupa", bo to tylko przygotowanie do maratonu. Uznałam więc, że rozsądne będzie pobiegnięcie przy pacmakerze na 2:15, jak mi będzie za wolno, to przyspieszę, a jak za szybko, to zwolnię.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pacemakerów z chorągiewką 2:15 w mojej grupie było dwóch, przed biegiem bałam się, że może ich wcale nie znajdę, ale byli tak kolorowi, że nie dało się ich nie zauważyć:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-xsp3XkOjoNw/TndnREd9KpI/AAAAAAAABw8/A6H_9j-H0EU/s1600/20110917098.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-xsp3XkOjoNw/TndnREd9KpI/AAAAAAAABw8/A6H_9j-H0EU/s320/20110917098.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale kiedy ich już znalazłam (na kilkanaście minut przed startem), tak na wszelki wypadek trzymałam się blisko nich, zwłaszcza, że przez cały czas przez megafony instruowano nas, kto ma się udać gdzie, do jakiego sektora, tylko że po szwedzku. Obrałam więc popularną metodę pójścia za wszystkimi , od czasu do czasu pytając biegaczy z mojej grupy (oznaczenia grup mieliśmy na numerach startowych), czy aby na pewno jestem w tym sektorze, co potrzeba. W końcu zaczęliśmy przesuwać się do mety i wystartowaliśmy 5 minut przed planem. Nie mam pojęcia dlaczego start był wcześniej, ale szwedzki prowadzący na pewno jakoś to wyjaśnił :-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Biegłam sobie bardzo wolno przy pacemakerach na 2:15, aż jeden z nich... zrezygnował z biegu na trzecim kilometrze! Podejrzewam, że musiało mu się coś stać, albo musiał się bardzo źle poczuć, bo był nieprawdopodobnie zdyszany. W ten sposób została tylko jedna pacemakerka, więc się jej uczepiłam jak rzep psiego ogona, żeby nie zgubić tempa. Korciło mnie ze 100 razy, żeby przyspieszyć, ale powstrzymywałam się, bo obawiałam się, że zabraknie mi sił na końcówkę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na 11. kilometrze niespodzianka - moi kibice na trasie! Jak tylko rozpoczął się bieg poszli na kawę, ale śledzili moje międzyczasy w telefonie komórkowym, i kiedy minęłam 10. kilometr wyszli z kawiarni powrzeszczeć i porobić mi zdjęcia:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8WmuxmcWiF0/TndqddsyE3I/AAAAAAAABxE/aaGXnd0VnYo/s1600/stockholm2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-8WmuxmcWiF0/TndqddsyE3I/AAAAAAAABxE/aaGXnd0VnYo/s320/stockholm2.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-KgoVXLSzDIQ/TndvFstX2gI/AAAAAAAABxM/oebLphpZFog/s1600/stockholm3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-KgoVXLSzDIQ/TndvFstX2gI/AAAAAAAABxM/oebLphpZFog/s320/stockholm3.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-AF0y3SAHDAg/Tndqeh1tk6I/AAAAAAAABxI/_68a3TxXdCw/s1600/stockholm3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-dcEE5uPvOfs/TndqbWJ2Z8I/AAAAAAAABxA/3ak_U1RXNPQ/s1600/stockolm4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://3.bp.blogspot.com/-dcEE5uPvOfs/TndqbWJ2Z8I/AAAAAAAABxA/3ak_U1RXNPQ/s320/stockolm4.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i wtedy postanowiłam przyspieszyć. Wyprzedziłam pacemakerkę i wydawało mi się, że biegłam trochę szybciej (jak wynika z międzyczasów, moje przyspieszenie było minimalne), ale cały czas utrzymywałam komfortowe, niezbyt męczące tempo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po drodze jak to po drodze, dostawaliśmy wodę, jakiś ichni izotonik, a także kawałki klejących się słodyczy. Miałam w kieszeni żel energetyczny, ale go nie wykorzystałam. Uznałam, że izotonik z trasy będzie wystarczający. I jeszcze jedno, nie chcę wykazać się czepialstwem, bo bieg był zorganizowany naprawdę super, ale na trasie stało sporo ludzi w kamizelkach z logotypem półmaratonu. Nie mam pojęcia, czy ich jedynym zadaniem było kibicowanie, ale tak marnych kibiców w życiu nie widziałam. Albo stali i delikatnie klaskali, jakby zaraz mieli zemdleć, albo znudzeni cichutko pomrukiwali coś w rodzaju "je je je" - szczerze mówiąc było to przezabawne. No ale na ich usprawiedliwienie trzeba dodać, że stali tam od 16.00 do 19.00, czy nawet 20.00, więc kiedy mijałam kogoś takiego powiedzmy o 18.00, mógł już być zmęczony. Poza tym było kilka kapel i dj-ów przygrywających na różnych punktach trasy - to akurat było super. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie biegło mi się bardzo swobodnie, trasa była piękna, było kilka podbiegów, ale nie były szczególnie męczące. I dopiero kiedy minęłam 20. kilometr uznałam, że już nie ma co oszczędzać sił i mocno przyspieszyłam. Czas netto: 2:12:15, czyli bez szału, no ale to jednak poprawa o 16 minut!&amp;nbsp; Na mecie każdy dostawał medal, butelkę wody i torbę z dobrami wszelakimi: banan, batonik energetyczny, paczka migdałów, puszka coli i jakiś mleczny recovery drink. Pewnie mogłam pobiec trochę szybciej, ale powstrzymał mnie brak doświadczenia - nie wiedziałam, czy jeśli przyspieszę, nie padnę bez sił np. na 17. kilometrze. No i jeszcze pała za wyczucie tempa, byłam przekonana, że po 10. kilometrze przyspieszyłam, niestety, międzyczasy pokazują coś innego:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;5 km. - czas: 00:31.20, średnie tempo: 6.16 (min/km)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;10 km. - czas: 01:03:16, średnie tempo: 6.24&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;15 km. - czas: 01:34.42, średnie tempo: 6.18&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;20 km. - czas: 02:06.09, średnie tempo: 6.18&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Meta - czas: 02:12.15, średnie tempo (na odcinku po 20. km.): 5.34.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A w życiu bym nie powiedziała, że to pierwszą piątkę pobiegłam najszybciej. Zadanie na najbliższy sezon: poprawić wyczucie tempa!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Generalnie bieg był fantastyczny! Uwielbiam tę atmosferę biegu ulicznego, jest w tym niesamowita radość i energia. I wiem, że czeka mnie maraton, ale już się nie mogę doczekać Półmaratonu Warszawskiego. Bo coś mi się wydaje, że to mój ulubiony dystans: biegi na 5 i 10 kilometrów jakoś w ogóle mnie nie pociągają (ale kiedyś w końcu zacznę brać w nic udział), a maraton wyobrażam sobie jako coś ekstremalnie wyczerpującego. A taki półmaraton to jest to!&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-5557911037316560427?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/5557911037316560427/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/09/i-coz-ze-ze-szwecji.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/5557911037316560427'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/5557911037316560427'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/09/i-coz-ze-ze-szwecji.html' title='I cóż, że ze Szwecji!'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ZIUz0m6FQXM/TndhM6P_y_I/AAAAAAAABw4/ys0BB2LWSCQ/s72-c/stockholm1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-237535264954634035</id><published>2011-09-13T05:45:00.000-07:00</published><updated>2011-09-13T10:48:34.126-07:00</updated><title type='text'>Bieganie na Krecie</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy planowałam tegoroczne wakacje brałam pod uwagę takie kwestie jak gdzie pojechać, co tam robić, ile to będzie kosztowało, natomiast zupełnie nie brałam pod uwagę moich maratońskich aspiracji. Dlatego za późno olśniło mnie, że tygodniowy wyjazd na początku września trochę pokrzyżuje moje treningi, no ale co robić, nie samym bieganiem człowiek żyje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wakacje spędziłam na Krecie. Oczywiście zabrałam ze sobą wszystko do biegania, jedno długie wybieganie zrobiłam "na zaś" przed wyjazdem, a reszta planu miała być zrobiona na miejscu. Oczywiście panujący tam upał nie ułatwia treningów, dlatego jedynie nad brzegiem morza widziałam biegających ludzi, tam było chociaż trochę przewiewu. Biegali boso, albo w butach do sportów plażowych dostępnych na straganach z pamiątkowo - turystycznym badziewiem:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-WEnVYP7__xQ/Tm8aoXNw5lI/AAAAAAAABwc/59-MTnXjU1E/s1600/buty.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="208" src="http://1.bp.blogspot.com/-WEnVYP7__xQ/Tm8aoXNw5lI/AAAAAAAABwc/59-MTnXjU1E/s320/buty.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja jednak zdecydowałam się w badziewie nie inwestować i na dobry początek zrobiłam sobie 40-minutowy bieg po plaży na boso. Nie byłam jednak przekonana, czy mój pomysł aby na pewno był dobry - w życiu nie biegałam na boso, a jak mi się coś stanie? Coś nadwyrężę? A półmaraton niedługo!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żeby uniknąć wszelkich kontuzji następnego dnia rozpoczęłam normalne biegi, w butach treningowych. W tamtejszym klimacie optymalną porą do biegania są wczesne poranki. Wieczory bywają chłodne (jak na warunki), ale wszystkie ulice są nieoświetlone, a ja nie dysponuję czołówką, no i szkoda mi było poświęcać wieczory na treningi. A rano temperatura jest ok, słońce dopiero wschodzi - idealnie. Wstawałam o 6 i biegłam dróżkami odchodzącymi od ulicy mnóstwem hoteli, przy której mieszkałam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To było fantastyczne. Po 15 minutach biegu po hotelach z basenami nie było ani śladu, a zaczynały się lokalne chałupy, pola, plantacje, pasące się kozy,&amp;nbsp; i te góry! Na początku byłam zachwycona terenem idealnym do ćwiczenia siły biegowej. Tam nie trzeba robić określonej liczby podbiegów, wystarczy biec przed siebie, a ma się same podbiegi i zbiegi :-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-7x-AnEsaDUo/Tm83IrCltqI/AAAAAAAABwg/MbOPv3ivXv4/s1600/6.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-7x-AnEsaDUo/Tm83IrCltqI/AAAAAAAABwg/MbOPv3ivXv4/s320/6.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-KFAnB8qnAmE/Tm83JaCG3nI/AAAAAAAABwk/uLNa4XxlwsQ/s1600/1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-KFAnB8qnAmE/Tm83JaCG3nI/AAAAAAAABwk/uLNa4XxlwsQ/s320/1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-3YfuaLjuR7s/Tm83KLR4-LI/AAAAAAAABwo/0DWYTWBnZXY/s1600/2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-3YfuaLjuR7s/Tm83KLR4-LI/AAAAAAAABwo/0DWYTWBnZXY/s320/2.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ogóle nie biegałam tu według mojego planu, biegałam po prostu przed siebie. Szkoda, ale bardzo się cieszę, że miałam szansę pobiegać trochę w takich warunkach, bo w Poznaniu podobno ma być sporo podbiegów.&lt;br /&gt;Poza tym ani razu nie widziałam tam chodnika, trzeba było biegać po prostu brzegiem ulicy, ale o tej porze były raczej puste i nie stanowiło to problemu.&lt;br /&gt;Raz miałam bliskie spotkanie z lokalnym psem. Słyszałam szczekanie, byłam przekonana, że jest za siatką, kiedy zaszedł mi drogę na ulicy i niezbyt przyjaźnie szczekał i warczał. Zatrzymałam się, postałam nieruchomo, a kiedy się trochę uspokoił, powoli odeszłam. Już więcej tamtędy nie pobiegłam, wybrałam sobie inną trasę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-NLjH7aw_xYs/Tm9D9KtjTnI/AAAAAAAABws/aW85n98x44w/s1600/9.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-NLjH7aw_xYs/Tm9D9KtjTnI/AAAAAAAABws/aW85n98x44w/s320/9.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-xMO23gwqHn4/Tm9D9_xKPHI/AAAAAAAABww/ho5haWn1uR4/s1600/5.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-xMO23gwqHn4/Tm9D9_xKPHI/AAAAAAAABww/ho5haWn1uR4/s320/5.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-mTXokWv-eI4/Tm9D-jTLxXI/AAAAAAAABw0/m-SZ-hsyMtQ/s1600/7.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-mTXokWv-eI4/Tm9D-jTLxXI/AAAAAAAABw0/m-SZ-hsyMtQ/s320/7.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Muszę jednak przyznać, że trochę za mało wytrenowana jestem na biegi po takim terenie. Tylko jak to zmienić, skoro znów powróciłam do biegania po płaskim Mazowszu? W sumie udało mi się tam zrobić 4 biegowe treningi. Trochę mało, no ale to jednak wakacje... Biegałam po 60 - 80 minut, j śli chodzi o dystans, to nie jestem w stanie go sprawdzić, ale z tego co widziałam na mapie w przewodniku, trochę tego było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak sobie nawet myślę, że to idealne miejsce na jakiś górski ultramaraton. Taki powiedzmy "Crete Extreme Race" - chętnie się tam przeprowadzę na miejsce i zajmę organizacją :-)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-237535264954634035?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/237535264954634035/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/09/bieganie-na-krecie.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/237535264954634035'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/237535264954634035'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/09/bieganie-na-krecie.html' title='Bieganie na Krecie'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-WEnVYP7__xQ/Tm8aoXNw5lI/AAAAAAAABwc/59-MTnXjU1E/s72-c/buty.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-3914910431377894036</id><published>2011-08-27T06:23:00.000-07:00</published><updated>2011-08-27T06:46:38.432-07:00</updated><title type='text'>Przygotowania</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i stało się. Już za 3 tygodnie biegnę w półmaratonie w Sztokholmie, a za niecałe dwa miesiące&amp;nbsp; czeka mnie maraton. Wczoraj w skrzynce znalazłam kopertę ze Sztokholmu z kartą startową, plikiem biegowych reklam, oraz promocyjną ofertą kupna prenumeraty szwedzkiej edycji "Runner's World" - tak że nie ma wyjścia, trzeba będzie biec.&lt;br /&gt;W Sztokholmie nie byłam nigdy, ale podoba mi się bieganie przez kilka mostów, trasa wygląda na bardzo ciekawą:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.stockholmhalvmarathon.se/start/content.cfm?Sec_ID=294&amp;amp;Rac_ID=206&amp;amp;Lan_ID=3"&gt;Trasa Półmaratonu w Sztokholmie&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście staram się jak najsumienniej wykonywać plan treningowy, do planu wg Jacka Danielsa dołożyłam sobie siłę biegową - ćwiczę na uliczkach w okolicach Sanguszki i uwielbiam te podbiegi (ostatnio na jednym z podwyższeń w okolicach Starego Miasta, na które podbiegałam usłyszałam, jak nie wyglądający na trzeźwego pan siedzący na ławce mówi do kolegi: "Ty widziałeś skąd ona tu przybiegła? Kto to słyszał, żeby tyle zapierdalać!").&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niestety, ostatnio przyplątał mi się ból kolana, więc wolałam zrezygnować z treningów na 3 dni. Byłam wściekła, ale pamiętam jak w zeszłym roku uparcie biegałam z potwornym bólem goleni (ja nie dam rady? ja?) i skończyło się dwutygodniowym unieruchomieniem. Ból kolana jest pamiątką po kilku latach treningów karate, od czasu do czasu powraca i dziwiłam się bardzo, jakim cudem nie pojawił się, odkąd stałam się psychofanką biegania. No to już jest odhaczony :-)&lt;br /&gt;Pracuję też nad techniką biegu. Mam tendencję do zbyt mocnego zginania rąk w łokciach - spójrzcie na moje zdjęcie profilowe (z Półmaratonu Warszawskiego) - widać to tam bardzo dobrze :-) Usiłuję pozbyć się tego od jakiegoś czasu, polecam metodę &lt;a href="http://staszewskibiega.blox.pl/html"&gt;Wojtka Staszewskiego&lt;/a&gt; z bieganiem z kijkami w dłoniach. Naprawdę pomaga, już prawie oduczyłam się tego zaciskania łokci, wyjaśnione jest to tutaj:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://biegajznami.pl/Artyku%C5%82y/Biegaj-ze-Staszewskimi-odc-5-Technika-biegu"&gt;Biegaj ze Staszewskimi - technika biegu&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.stockholmhalvmarathon.se/start/content.cfm?Sec_ID=294&amp;amp;Rac_ID=206&amp;amp;Lan_ID=3"&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Na razie nie myślę o maratonie (co nie znaczy, że nie trenuję!), skupiam się na połówce. Muszę się przyznać, że moje ambicje czasowe jeśli chodzi o bieganie nie są zbyt duże. Jakoś niespecjalnie mnie obchodzi, jaki czas uda mi się osiągnąć, po prostu cieszę się na ten bieg. Oczywiście chciałabym, żeby mój czas był krótszy niż na Półmaratonie Warszawskim, a że celowo biegłam wolno, a do tego miałam stan podgorączkowy i osiągnęłam zawrotny wynik 2:27, nie powinno być to trudne :-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Właśnie, chyba zacznę profilaktycznie brać coś na odporność, nie mam ochoty na kolejny bieg ze stanem podgorączkowym. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj rano biegać nie mogłam, bo pracowałam od godziny 7.00. Po skończeniu pracy o 15.00 wyszłam na balkon i po minucie stwierdziłam, że bieganie o tej godzinie w tym upale byłoby samobójstwem. I w ten sposób zrobię tylko 4 treningi w tym tygodniu :-( Na szczęście ma przyjść ochłodzenie, przydałoby się!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-3914910431377894036?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/3914910431377894036/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/08/przygotowania.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/3914910431377894036'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/3914910431377894036'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/08/przygotowania.html' title='Przygotowania'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-7386630349506477673</id><published>2011-08-18T11:04:00.000-07:00</published><updated>2011-08-18T11:09:30.939-07:00</updated><title type='text'>Bieganie i pomaganie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo mi się podobają wszelkie akcje typu &lt;a href="http://www.maratonwarszawski.com/node/24923"&gt;biegowa gąsienica,&lt;/a&gt; czy &lt;a href="http://www.kacperkowy-skwerek.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;task=view&amp;amp;id=20&amp;amp;Itemid=40"&gt;"Biegnę dla Kacpra",&lt;/a&gt; które łączą miłość do biegania z pomaganiem innym. Sama chętnie dołączyłabym np. do Drużyny Szpiku, ale pomyślę o tym dopiero, kiedy będę miała pewność, że przebiegnę maraton. A pewność będę miała, jak zobaczę metę w Poznaniu :-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardziej doświadczeni biegacze mają tę pewność już teraz, i teraz pomagają, jak &lt;a href="http://przebiecmaraton.blogspot.com/"&gt;drproctor&lt;/a&gt;, który postanowił zebrać środki na rehabilitację kuzyna po bardzo ciężkim wypadku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Akcję wsparłam i do tego wszystkich zachęcam - nawet najmniejsze kwoty mają znaczenie!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na stronie &lt;a href="http://siepomaga.pl/"&gt;siepomaga.pl&lt;/a&gt; jest też informacja o tym, że można przekazać stary telefon komórkowy. Dzisiaj nie miałam czasu się w to wczytywać, ale tak się składa, że dysponuję do niczego mi niepotrzebnym "rzęchem" i jeśli się da, też go przekażę. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Link do akcji: &lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/goog_253761374"&gt; &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://siepomaga.pl/r/pobiegnedlapiotrka"&gt;&amp;gt;&amp;gt;&amp;gt; Biegnę dla Piotrka&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzymam mocno kciuki za "Biegnę dla Piotrka" i jeszcze raz zachęcam wszystkich do wsparcia akcji, choćby najmniejszego (albo i większego, a co)!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-7386630349506477673?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/7386630349506477673/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/08/bieganie-i-pomaganie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/7386630349506477673'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/7386630349506477673'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/08/bieganie-i-pomaganie.html' title='Bieganie i pomaganie'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-4225654566576351209</id><published>2011-08-12T08:43:00.000-07:00</published><updated>2011-08-18T07:27:05.702-07:00</updated><title type='text'>Wynalazki biegowo-czasowe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O tym, jak ciężko jest pogodzić kilka treningów w tygodniu z resztą życia pisało już wielu blogero-biegaczy. Ciężko jest i mnie, ale ja dzisiaj nie o tym. Czasem staram się połączyć treningi z innymi sprawami, i póki co najlepiej sprawdziły się dwa patenty:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1) Audio-booki - z &lt;a href="http://domety.blogspot.com/2011/07/skrzywienia-biegacza.html"&gt;dyskusji, która wywiązała się na blogu Hanki&lt;/a&gt; wiem, że wielu biegaczy nie uznaje biegania z słuchawkami na uszach, ale ja uznaję i bardzo lubię. A ponieważ w pewnym momencie muzyka zaczyna mnie nudzić, kupuję sobie audiowydanie "Polityki" i słucham w czasie długich biegów. Książek jeszcze nie wypróbowałam, ale się przymierzam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2) Bieg z pracy do domu. Z domu do pracy - nie wyobrażam sobie. Gdzie prysznic, rzeczy na przebranie, śniadanie? Nawet jeśli to jest wykonalne, moim zdaniem, szkoda zachodu. Ale z pracy do domu - taki bieg ma sens. Czasem, kiedy pracuję od 7, a mam jakieś plany na popołudnie i wieczór, to jedyna opcja, by znaleźć czas na trening. W moim przypadku jest to jakieś 8 kilometrów, czyli w sam raz (tak nawiasem, transport komunikacją miejską nie trwa krócej), a zawsze można pofantazjować i wydłużyć trasę. Tutaj jednak trzeba pamiętać o kilku sprawach:&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;ubrania, w których przechodzę do pracy, zostają w pracy w torbie, nie będę miała ich do dyspozycji, dopóki nie przywiozę torby z pracy do domu,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;to samo dotyczy książek, gazet i całego wszechświata, który noszę w torbie - warto w dniu takiego biegu ograniczyć liczbę zabieranych ze sobą dóbr (ostatnio odruchowo wzięłam kosmetyczkę po czym przypomniało mi się, że następnego dnia mam wolne a wieczorem idę do teatru i musiałam upychać po kieszeniach bluzy jakieś eyelinery),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;zaraz po przyjściu do pracy należy przełożyć z torebki do kieszeni bluzy, albo biegowej nerki dowód osobisty, kartę miejską, kartę płatniczą, albo pieniądze, klucze do mieszkania (bo potem się zapomni).&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak już człowiek sobie poradzi z całą tą logistyką, to taki bieg jest naprawdę fajny!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To moje biegowo-czasowe hity, poza tym staram się pamiętać o 10 zł. w kieszeni, żeby po porannym treningu od razu wbiec do sklepu po bułki, lub co tam akurat potrzeba. Raz w dzień wolny musiałam przyjść do pracy na zebranie, co połączyłam z biegiem w obie strony - takie sprawy również da się pogodzić z bieganiem. No, raz po treningu postanowiłam wejść na zakupy do Rossmanna. Z torbą pełną jakiegoś czegośtam biegło się do domu naprawdę fatalnie, całe szczęście, że to było całkiem blisko :-)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-4225654566576351209?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/4225654566576351209/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/08/wynalazki-biegowo-czasowe.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/4225654566576351209'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/4225654566576351209'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/08/wynalazki-biegowo-czasowe.html' title='Wynalazki biegowo-czasowe'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-6751108902166347674</id><published>2011-08-06T07:17:00.000-07:00</published><updated>2011-08-06T07:17:58.184-07:00</updated><title type='text'>Przymusowa przerwa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasem czytając blogi biegowe można odnieść wrażenie, że biegacze częściej odpoczywają, niż trenują. U tego kontuzja, u tamtego brak czasu, u innego jeszcze coś, i tak w kółko. Oczywiście to bzdura i tylko wrażenie wynikające ze zbiegu nieszczęśliwych wypadków kilku biegaczy-blogerów w jednym czasie. A z drugiej strony pokazuje to, ja trudne jest trenowanie bez żadnych kłopotów, a co za tym idzie, przerw. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo dbałam o to, by się nie przetrenować: wysypiałam się, biegałam tylko po 5 razy w tygodniu (z czego jeden krótki, ale trudny bieg progowy, i drugi wolny i długi - od 20 do 26 kilometrów). No i stało się. W zeszłym tygodniu bieg progowy wyszedł mi w tempie 5:50, chociaż zazwyczaj wychodziło mi po 5:20. W dniu biegu długiego od razu poczułam, że niewiele z tego wyjdzie dobrego i wybrałam stosunkowo krótką,&amp;nbsp; 18,5-kilometrową trasę. Trasa jest taka, że na 10. kilometrze mijam mój dom i miałam ogromną ochotę zakończyć bieg, ale pobiegłam dalej. Odpuściłam jednak po kilku kolejnych kilometrach i wróciłam do domu. Wyszło tego jakieś 15,5 km bardzo wolnego truchtu (nawet nie mierzyłam czasu) i byłam tak zmęcozna, że &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;myślałam, że zejdę z tego świata. Następnego dnia po 8 godzinach snu, z wolnym przedpołudniem i przy fajnej pogodzie (czyli w warunkach idealnych do biegania) jak tylko pomyślałam o treningu w ogóle odechciało mi się wychodzić z łóżka. I nie wyszłam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W zaistniałej sytuacji doszłam do wniosku, że widać jestem przetrenowana i postanowiłam odpuścić. Nie biegałam przez tydzień, a żeby było jeszcze trudniej - złapałam jakiegoś wirusa. W czwartek wieczorem nagle dopadła mnie wysoka gorączka, nie odpuszczała przez całą noc, w piątek też było kiepsko. Zamiast do pracy poszłam do lekarza, lekarz kazał leżeć, odpoczywać i obiecał, że przejdzie. I faktycznie - dzisiaj obudziłam się zupełnie zdrowa, nawet zaaplikowałam sobie 6 km. truchtu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najważniejsze, że ochota do biegania wróciła, bo się martwiłam, że maraton coraz bliżej, a ja co? Jutro też się trochę przebiegnę, a od poniedziałku powracam do planu treningowego.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-6751108902166347674?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/6751108902166347674/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/08/przymusowa-przerwa.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/6751108902166347674'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/6751108902166347674'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/08/przymusowa-przerwa.html' title='Przymusowa przerwa'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-3940704867191242227</id><published>2011-07-18T12:23:00.000-07:00</published><updated>2011-07-18T12:23:42.104-07:00</updated><title type='text'>Bieganie na kacu?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem bardzo ciekawa, jakie inni biegacze mają doświadczenia w tym temacie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W piątek byłam na wieczorze panieńskim przyjaciółki. Niestety, nie wiem kto, ale ktoś uznał, że wymienianie płytek chodnika w sobotę o godzinie 6 rano jest dobrym pomysłem, dlatego moja pobudka wyglądała mniej więcej tak:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=TA6zswmE5X4"&gt;http://www.youtube.com/watch?v=TA6zswmE5X4&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Efektem wypicia kilku drinków i trzech godzin snu było potworne zmęczenie i ból głowy. Mimo to postanowiłam wykonać długi bieg. Uważam, że bieganie to najlepsza metoda na kaca. Tzn. oczywiście najlepszą metodą jest nie doprowadzenie do kaca, ale jeśli już się stanie, żadne kefiry, apapy, domowe receptury nie działają tak, jak wypocenie z siebie pozostałości alkoholu w czasie porządnego treningu. Niestety, na kaca pomaga, ale treningi same w sobie udane nie są. Planowałam bieg na jakieś 23 kilometry - przebiegłam 14,5, a i to z trudem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym tygodniu postaram się uporać z długim biegiem w piątek. W sobotę ma miejsce bowiem naturalna konsekwencja wieczoru panieńskiego, czyli ślub i wesele przyjaciółki, a zatem nie ma się co łudzić, że w ten weekend będzie lepiej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy Wam zdarza się czasem biegać na kacu? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-3940704867191242227?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/3940704867191242227/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/07/bieganie-na-kacu.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/3940704867191242227'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/3940704867191242227'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/07/bieganie-na-kacu.html' title='Bieganie na kacu?'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-5121813185927518880</id><published>2011-07-03T05:26:00.000-07:00</published><updated>2011-07-03T05:30:33.526-07:00</updated><title type='text'>Bieg na orientację</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wprawdzie Warszawę znam całkiem nieźle, ale moja beznadziejna orientacja w terenie dała o sobie znać i cóż, zabłądziłam w czasie długiego biegu. Zbiegłam z mostu Siekierkowskiego i planowałam Mokotowem wrócić do centrum i na Pragę. Niestety, pomyliłam kierunki i zamiast na Mokotów, odbiłam na Ursynów. Dopiero dobiegnięcie do Doliny Służewieckiej zasugerowało mi, że coś jest nie tak. Na szczęście mam gps w telefonie i sprawdziłam, jak mam wracać. I tym razem zaplanowałam trasę naokoło, bo wymyśliłam sobie, że dobiegnę do Puławskiej i stamtąd już do centrum bez gubienia się (zamiast wracać od razu Al. Wilanowską). Tak też zrobiłam, a wyszło tego wszystkiego 26,5 kilometra. Gubienie się na mieście to dość oryginalny sposób na zwiększenie przebieganego dystansu - ostatnio moją najdłuższą trasą były niecałe 22 kilometry. A różnica jest ogromna. Po tych 22 kilometrach wolnego biegu nie byłam szczególnie zmęczona. Natomiast tym razem tak od 24 kilometra nogi bolały mnie okrutnie (było to wczoraj, a dziś bolą nadal), na ostatnim kilometrze musiałam przerywać już naprawdę wolny trucht, żeby chociaż pół minuty iść. Jeśli maraton to jeszcze 15,5 kilometra, to ja sobie tego na chwilę obecną nie wyobrażam. Daniels w planie treningowym zaleca biegi długie nie przekraczające 2,5 godziny (mnie to zajęło ponad 3) i jakoś nie mogę się z tym zgodzić - nie chciałabym dowiedzieć się na maratonie, że "wysiadam" na 26. kilometrze. Postaram się niedługo powtórzyć tę trasę (albo trochę krótszą), chcę na biegach długich dojść chociaż do 30 kilometrów (może bez tak gwałtownego dystansu jak teraz).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i chyba przeproszę się z moim zwyczajem z pierwszych kilkunastokilometrowych biegów i&amp;nbsp; na wszelki wypadek będę brała do kieszeni kartę miejską :-)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-5121813185927518880?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/5121813185927518880/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/07/bieg-na-orientacje.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/5121813185927518880'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/5121813185927518880'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/07/bieg-na-orientacje.html' title='Bieg na orientację'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-2972427391291776671</id><published>2011-06-20T08:17:00.000-07:00</published><updated>2011-06-20T08:22:30.965-07:00</updated><title type='text'>Maraton kobiet</title><content type='html'>Przeglądałam ci ja ostatnio przeróżne blogi i poprzez blog &lt;a href="http://raknieborak-aniaha.blogspot.com/?zx=499e0e257ae9daea"&gt;Aniahy &lt;/a&gt;weszłam na blog tej akcji: &lt;a href="http://maratonkobiet.blox.pl/html"&gt;Maraton kobiet Poznań 2011&lt;/a&gt;. Jako przygotowująca się do startu w maratonie w Poznaniu kobieta przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem, akcja bardzo mi się podoba, zamierzam śledzić dalej i trzymam kciuki za wszystkie uczestniczki :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-2972427391291776671?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/2972427391291776671/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/06/maraton-kobiet.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/2972427391291776671'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/2972427391291776671'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/06/maraton-kobiet.html' title='Maraton kobiet'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-4829071668087316024</id><published>2011-06-13T21:56:00.000-07:00</published><updated>2011-06-14T04:26:27.606-07:00</updated><title type='text'>Test damskich butów biegowych adidas Supernova Glide 3 z kolekcji wiosna/lato 2011</title><content type='html'>&lt;h2 style="font-weight: normal;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Adidas Supernova Glide 3 to buty treningowe z wiosenno-letniej kolekcji adidas Running na 2011 rok, które według opisu producenta mają sprawdzić się na twardych powierzchniach. W praktyce okazują się bardziej wszechstronne.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/h2&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-IofvmcQq2jA/TfbpVAyd01I/AAAAAAAABIc/SGnaO2f3C-s/s1600/adidas4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="208" src="http://1.bp.blogspot.com/-IofvmcQq2jA/TfbpVAyd01I/AAAAAAAABIc/SGnaO2f3C-s/s320/adidas4.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;PRZEDMIOT I CHARAKTER TESTU&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Model: Adidas Supernowa Glide 3 damskie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przebieg: 110 kilometrów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miejsca testu: chodnik, asfalt, ścieżki leśne&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warunki pogodowe: od +15 do +30 stopni, także w lekkim deszczu&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;b&gt;Pierwsze wrażenia&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Buty są bardzo miękkie, od razu czuć silną amortyzację i sporą sprężystość. Buty przeznaczone są dla osób o stopie neutralnej i supinującej. Mają sporo elementów wsparcia stopy (m.in. system ForMotion zapobiegający skręcaniu się stopy do wewnątrz, system amortyzacji adiPrene) – w efekcie but jest ma bardzo sztywny i mało elastyczny. Podeszwa sprawia wrażenie odpowiedniej na bardziej miękkie powierzchnie niż chodniki i asfalt. Po założeniu nowe buty dość długo dopasowywały się do moich stóp.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;b&gt;Wygląd&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Zielono-fioletowe wstawki są ładne, a jednocześnie na tyle nie  rzucające się w oczy, że można zakładać do nich ubrania biegowe w  dowolnych kolorach. Buty mają z tyłu cienkie odblaskowe paski. Adidas  Supernova Glide robią wrażenie solidnych i są moim zdaniem bardzo  estetyczne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;h2 style="font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-RiKIcMaGscg/TfbkgRE0VbI/AAAAAAAABIQ/jPQK1w6el5w/s1600/adidas1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="208" src="http://2.bp.blogspot.com/-RiKIcMaGscg/TfbkgRE0VbI/AAAAAAAABIQ/jPQK1w6el5w/s320/adidas1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Budowa buta&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h2&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;span class="style33"&gt;Producent zwraca uwagę na idealne dopasowanie buta do stopy – w rzeczywistości grube i miękkie Adidas Supernova dość trudno dopasowują się do stopy, dlatego myślę, że warto je założyć na kilka minut przed wyjściem z domu. Jednak po przebiegnięciu ok. 70 kilometrów buty zaczęły „zapamiętywać” kształt mojej stopy i dopasowywały się znacznie lepiej niż na początku.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;span class="style33"&gt;Buty mają miękką i wygodną cholewkę, w związku z czym nie powodowały żadnych otarć ani na początku użytkowania, ani podczas długich, np. dwugodzinnych biegów.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;span class="style33"&gt;Podeszwa jest wysoka i sztywna, nie ściera się&amp;nbsp; i zapewnia dobrą amortyzację.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;span class="style33"&gt;Sznurówki są miękkie i bardzo rzadko się rozwiązują.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;span class="style33"&gt;Wokół kostek but ma gruby i miękki kołnierz, co dodatkowo zapobiega otarciom.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;span class="style33"&gt;Uwagę moją zwróciła podeszwa, która dobrze radzi sobie na leśnych podłożach, chociaż but służyć ma przede wszystkim do biegów miejskich.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;h2 style="font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-o5gb1oEoefA/TfblaHfbSyI/AAAAAAAABIU/L6BnBItva6k/s1600/adidas2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="208" src="http://4.bp.blogspot.com/-o5gb1oEoefA/TfblaHfbSyI/AAAAAAAABIU/L6BnBItva6k/s320/adidas2.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h2&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Amortyzacja&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Buty mają silną amortyzację dzięki specjalnej wkładce w okolicy pięty. Posiadają też system wspierający środkową część stopy – idealnie nadają się do biegania po mieście, czyli chodnikach i asfalcie. Najlepiej sprawdzają się właśnie podczas długich, spokojnych wybiegań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Dynamika&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Dzięki odpowiedniej budowie przedniej części buta „nie ciągną” się za biegaczem podczas szybszych akcentów. Glide’y dobrze radziły sobie w przypadku mojego treningu interwałowego, albo szybkich przebieżek, jednak nie dawały szczególnego „kopa” podczas szybkich biegów.&lt;/div&gt;&lt;h2 style="font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="style33"&gt;                                       &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h2&gt;&lt;h2 style="font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-u7BeDVGlzPY/TfbmNOyeHQI/AAAAAAAABIY/Dx41ywVDH3I/s1600/adidas3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="208" src="http://2.bp.blogspot.com/-u7BeDVGlzPY/TfbmNOyeHQI/AAAAAAAABIY/Dx41ywVDH3I/s320/adidas3.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h2&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;b&gt;Odporność na zużycie&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Buty są bardzo wytrzymałe, po przebiegnięciu 110 kilometrów właściwie nie ma widocznych śladów użytkowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Wrażenia ogólne&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzięki silnej amortyzacji buty świetnie nadają się na biegi po  twardych powierzchniach. Jednak podczas biegu leśną ścieżką w czasie  lekkiego deszczu (podłoże było dość śliskie) też doskonale się  sprawdziły. Ogólnie Adidas Supernowa Glide 3 służą do biegania po  mieście, ale spokojnie można też wybrać się w nich do pobliskiego lasu.  Są bardzo miękkie i grube, ale wygodne. Początkowy dyskomfort związany z  niedopasowaniem buta do stopy znika po przebiegnięciu kilkudziesięciu  kilometrów. Są to dobre buty treningowe do długich biegów, mogę je też  polecić osobom początkującym.&lt;/div&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;br /&gt;Więcej informacji o butach biegowych znajdziecie w serwisie &lt;a href="http://www.etrampki.pl/"&gt;www.etrampki.pl&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;span class="style33"&gt;&lt;br /&gt;oraz w sklepie &lt;a href="http://www.hrmax.pl/"&gt;www.hrmax.pl &lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-4829071668087316024?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/4829071668087316024/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/06/test-damskich-butow-biegowych-adidas.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/4829071668087316024'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/4829071668087316024'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/06/test-damskich-butow-biegowych-adidas.html' title='Test damskich butów biegowych adidas Supernova Glide 3 z kolekcji wiosna/lato 2011'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-IofvmcQq2jA/TfbpVAyd01I/AAAAAAAABIc/SGnaO2f3C-s/s72-c/adidas4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-3413380093255463227</id><published>2011-06-07T13:06:00.000-07:00</published><updated>2011-06-07T13:08:30.892-07:00</updated><title type='text'>Łódź pobiegła</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O tym, że w Łodzi w tym roku odbędzie się maraton dowiedziałam się mniej więcej wtedy, kiedy lekarka odradzała mi i półmaraton, poza tym i tak nie byłabym gotowa na czerwiec. Najpierw miałam ochotę wystartować treningowo i zejść z trasy np. na 25 kilometrze, potem się zapisałam na towarzyszący maratonowi bieg na 10 kilometrów, a w końcu w ogóle nie mogłam tego dnia wyjechać z Warszawy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na otarcie łez obejrzałam ten materiał:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://sport.tvp.pl/inne/pozostale/lekkoatletyka/wideo/lodz-maraton-2011-reportaz/4636471"&gt;Łódź Maraton Dbam o Zdrowie&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdyby komuś się nie chciało oglądać całości, polecam finał kobiet pokazany w 11 i 24 minucie - nie do wiary!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gratuluję wszystkim, którzy ukończyli bieg mimo tak trudnych warunków pogodowych (23 stopnie nad ranem). I skręcam się z zazdrości. W sumie to mam na ten bieg jeszcze większą ochotę niż na Maraton Warszawski, pewnie dlatego, że Łódź to moje rodzinne miasto. Czasem zdarza mi się biegać po Łodzi i z reguły nawet przy idealnych warunkach pogodowych, w weekend, w pięknym parku nie spotykam ani pół biegacza. Może dzięki maratonowi to się zmieni? I mam ogromną nadzieję, że za rok uda mi się wziąć udział w tamtejszym maratonie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-3413380093255463227?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/3413380093255463227/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/06/odz-pobiega.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/3413380093255463227'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/3413380093255463227'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/06/odz-pobiega.html' title='Łódź pobiegła'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-7293919524653849266</id><published>2011-06-06T03:34:00.000-07:00</published><updated>2011-06-06T03:34:05.495-07:00</updated><title type='text'>Upał, nie upał, biegać trzeba</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;o:OfficeDocumentSettings&gt;   &lt;o:RelyOnVML/&gt;  &lt;/o:OfficeDocumentSettings&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:WordDocument&gt;   &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:PunctuationKerning/&gt;   &lt;w:ValidateAgainstSchemas/&gt;   &lt;w:SaveIfXMLInvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:IgnoreMixedContent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:Compatibility&gt;    &lt;w:BreakWrappedTables/&gt;    &lt;w:SnapToGridInCell/&gt;    &lt;w:WrapTextWithPunct/&gt;    &lt;w:UseAsianBreakRules/&gt;    &lt;w:DontGrowAutofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:LatentStyles DefLockedState="false" LatentStyleCount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt; /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin:0cm; mso-para-margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:10.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-ansi-language:#0400; mso-fareast-language:#0400; mso-bidi-language:#0400;}&lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Z 10-kilumetrowego biegu w ramach łódzkiego maratonu zrezygnowałam bo okazało się, że w ostatni weekend nie mogłam wyjechać z Warszawy. Za to znakomity pomysł swoim komentarzem podsunął mi &lt;a href="http://tete-bieganiemojapasja.blogspot.com/"&gt;Tete &lt;/a&gt;– na Maraton Warszawski po połówce w Sztokholmie żadną miarą się nie pozbieram, ale na ten w Poznaniu (miesiąc później) jak najbardziej tak. No i się zapisałam. Start opłacony, numer przyznany, tak że wyjścia już nie ma. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W związku z powyższym trenuję pod długi dystans (tak lubię najbardziej, no  co poradzę!) i planuję zwiększyć dystans długich biegów. Tutaj ponownie  chciałabym pochwalić niezastąpioną nadwiślańską ścieżkę – czasami biegam  nią sobie po 6 kilometrów, do Grota-Roweckiego i z powrotem mam niecałe 10, a w ramach  biegu długiego docieram do Mostu Grota Roweckiego, wracam, tam wybiegam na  Port Praski, krążę wokół Parku Skaryszewskiego, a potem Francuską i Paryską  dobiegam do Mostu Łazienkowskiego i wracam na ścieżkę – co czyni piękną  leśno-miejską 18-kilometrową trasę.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-MAbmAqc_K2o/TeysYjbPXDI/AAAAAAAABH4/-KJFkR4H_1I/s1600/trasa18.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="208" src="http://2.bp.blogspot.com/-MAbmAqc_K2o/TeysYjbPXDI/AAAAAAAABH4/-KJFkR4H_1I/s320/trasa18.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Moja nowa ulubiona trasa długa, wyrysowana metodą "na oko"&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; Ostatnio pisałam, że wcześniej zdarzało mi się biegać „polem” do Mostu Grota-Roweckiego i okolica była niezbyt ciekawa, a tak się składa, że ścieżka, którą się tak zachwycam właśnie tamtędy przebiega. Różnica polega po prostu na tym, że usunięto wysypiska, a raczej dzikie zbiorowiska śmieci i okolica nagle stała się fantastyczna.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-7293919524653849266?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/7293919524653849266/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/06/upa-nie-upa-biegac-trzeba.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/7293919524653849266'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/7293919524653849266'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/06/upa-nie-upa-biegac-trzeba.html' title='Upał, nie upał, biegać trzeba'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-MAbmAqc_K2o/TeysYjbPXDI/AAAAAAAABH4/-KJFkR4H_1I/s72-c/trasa18.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-5480992730745484193</id><published>2011-05-12T11:12:00.000-07:00</published><updated>2011-05-13T13:42:21.911-07:00</updated><title type='text'>Wisła dla biegaczy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z racji miejsca zamieszkania bardzo blisko Wisły, tutaj właśnie biegam. Wiele razy przebiegając przez most widziałam fajną ścieżkę po praskiej stronie i wiele razy myślałam, że koniecznie trzeba ją obadać w czasie biegu. Oczywiście na zamiarze się zawsze kończyło, a ja jak zwykle biegałam po swojemu, np.: wzdłuż ZOO do Mostu Gdańskiego, mostem na drogą stronę, a tam do Łazienkowskiego, w tył zwrot i do Śląsko-dąbrowskiego i z powrotem na Pragę. Ostatnio chętnie robię też kółko wokół Jeziora Kamionkowskiego, Parku Skaryszewskiego, potem w zależności od ochoty mostem Poniatowskiego, lub Łazienkowskim a dalej to już jak mnie fantazja poniesie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W każdym razie, na wspomnianą ścieżkę nad Wisłą chyba nie wybrałabym się nigdy, gdyby nie post &lt;a href="http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2011/05/ja-wisa-ja-wisa.html"&gt;Avy&lt;/a&gt;. Relacja była bardzo zachęcająca, a poza tym jak można mieszkać przy ścieżce biegowej i biegać po asfalcie?!?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj postanowiłam nadrobić to skandaliczne zaniedbanie i wybrałam się na ścieżkę (żeby się na nią "wybrać" muszę hmm, wyjść z domu, przejść przez ulicę i już jestem na miejscu). Zaczęłam poniżej mostu Śląsko-dąbrowskiego i pobiegłam w dół do Łazienkowskiego. Ścieżka rzeczywiście bardzo przyjemna, drzewa dają cień - biegałam koło 6 rano, więc upałów nie było, ale na najbliższe miesiące może to być przydatne, pomimo nieprzyzwoicie wczesnej pory widziałam kilku biegaczy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-gnGqeOWiL1I/TcwoQhdDSPI/AAAAAAAABGQ/e_PG8X0SWs0/s1600/sciezka+1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="208" src="http://1.bp.blogspot.com/-gnGqeOWiL1I/TcwoQhdDSPI/AAAAAAAABGQ/e_PG8X0SWs0/s320/sciezka+1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-dI_Y4hq3Evk/TcwoQXwulXI/AAAAAAAABGM/eoUfHe16d8o/s1600/sciezka+2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="208" src="http://3.bp.blogspot.com/-dI_Y4hq3Evk/TcwoQXwulXI/AAAAAAAABGM/eoUfHe16d8o/s320/sciezka+2.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Prawda, że przyjemnie?&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobiegłam ścieżką do Mostu Łazienkowskiego i z powrotem prawie do mostu Śląsko-dąbrowskiego, a potem jeszcze zrobiłam kółko wokół ZOO. A podobno ścieżka ciągnie się aż do mostu Grota-Roweckiego. To mnie cieszy, bo ten most jest dobrym elementem moich długich biegów, ale do tej pory biegałam tam albo "polem" powyżej zejścia nad Wisłę, albo Jagiellońską - obie opcje są średnio malownicze. Ścieżka na pewno będzie od tej pory uwzględniana w moich biegowych trasach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poza tym od jakiegoś czasu chodziła za mną myśl, że pływanie chociaż raz w tygodniu, albo i raz na dwa tygodnie dobrze zrobiłoby moim zmęczonym bieganiem członkom. Powstrzymywała mnie jednak perspektywa blokowania toru na basenie, na którym ugrzęzłabym z moją marną "żabką dyrektorską". W związku z tym dzisiaj odbyłam pierwszą lekcję pływania pod okiem trenera. Uczyłam się kraula na pływalni Orka i póki co jestem zachwycona. Za tydzień kolejna lekcja.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-5480992730745484193?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/5480992730745484193/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/05/wisa-dla-biegaczy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/5480992730745484193'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/5480992730745484193'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/05/wisa-dla-biegaczy.html' title='Wisła dla biegaczy'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-gnGqeOWiL1I/TcwoQhdDSPI/AAAAAAAABGQ/e_PG8X0SWs0/s72-c/sciezka+1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-2130499403171963119</id><published>2011-05-10T12:13:00.000-07:00</published><updated>2011-05-10T12:14:25.473-07:00</updated><title type='text'>Kolejny półmaraton</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po półmaratonie warszawskim przystopowałam z bieganiem. "Przystopowałam" to znaczy biegałam tak samo często, jak wcześniej (4-5 razy w tygodniu), ale zrezygnowałam z biegów długich. Wybierałam tylko trasy do 10 kilometrów, no, raz nie mogłam się powstrzymać i przebiegłam 14,5 (straszliwie mi brakuje biegów po 16-18 kilometrów). Poza tym zaczęłam regularnie chodzić na siłownię. Poprosiłam trenera o przygotowanie dla mnie planu treningowego "pod maraton", wykonuję go raz w tygodniu i zdecydowanie mi się to podoba.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A dzisiaj byłam na wizycie kontrolnej u pani hematolog, okazało się, że wyniki badań mam bardzo dobre i mogę sobie biegać do woli :-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tej sytuacji rozpoczynam przygotowania do startu w kolejnym &lt;a href="http://www.stockholmhalvmarathon.se/Start/index.cfm?Lan_ID=3"&gt;półmaratonie, tym razem w Sztokholmie&lt;/a&gt;. Bieg odbędzie się 17 września, tak że jest trochę czasu. A tydzień później w Warszawie będę kibicować innym :-) Oczywiście maraton bardzo mnie kusi, ale czuję straszny niedosyt po ostatniej połówce, dlatego chcę osiągnąć przyzwoity czas na tym dystansie i dopiero wtedy zacznę się przygotowywać do 42 kilometrów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poza tym 9 czerwca odbywa się &lt;a href="http://www.lodzmaraton.pl/"&gt;maraton w Łodzi&lt;/a&gt;. Nawet nie ma mowy, żebym pokonała taki dystans za niecały miesiąc, ale poza maratonem odbywa się tam bieg na 10 kilometrów - chyba się skuszę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wstępny plan jest taki: teraz poćwiczę sobie pod bieg na 10 kilometrów, a po starcie w Łodzi zacznę przygotowania do wrześniowego półmaratonu. Teraz to ogólne założenie rozpiszę na treningi i mogę zabierać się za biegi bez "nie przemęczania się". &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-2130499403171963119?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/2130499403171963119/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/05/kolejny-pomaraton.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/2130499403171963119'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/2130499403171963119'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/05/kolejny-pomaraton.html' title='Kolejny półmaraton'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-641737861616640038</id><published>2011-05-02T02:54:00.000-07:00</published><updated>2011-05-02T02:54:10.703-07:00</updated><title type='text'>Nike Free?</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;o:OfficeDocumentSettings&gt;   &lt;o:RelyOnVML/&gt;  &lt;/o:OfficeDocumentSettings&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:WordDocument&gt;   &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:PunctuationKerning/&gt;   &lt;w:ValidateAgainstSchemas/&gt;   &lt;w:SaveIfXMLInvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:IgnoreMixedContent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:Compatibility&gt;    &lt;w:BreakWrappedTables/&gt;    &lt;w:SnapToGridInCell/&gt;    &lt;w:WrapTextWithPunct/&gt;    &lt;w:UseAsianBreakRules/&gt;    &lt;w:DontGrowAutofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:LatentStyles DefLockedState="false" LatentStyleCount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt; /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin:0cm; mso-para-margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:10.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-ansi-language:#0400; mso-fareast-language:#0400; mso-bidi-language:#0400;}&lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-IOSHDs9qCQA/Tb5_Ni2L6pI/AAAAAAAABF0/xaY5zsAU324/s1600/nike+free.gif" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="194" src="http://3.bp.blogspot.com/-IOSHDs9qCQA/Tb5_Ni2L6pI/AAAAAAAABF0/xaY5zsAU324/s320/nike+free.gif" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Wybrałam się w ostatni czwartek do Centrum Biegowego Ergo na prezentację Nike Free. Nike Free to rzecz fascynująca przede wszystkim z marketingowego punktu widzenia: Nike przez kilkadziesiąt lat sprzedawała ludziom amortyzację, wsparcia stopy i inne cuda, by jako kolejną innowację sprzedać całkowity brak swoich wynalazków. Niemniej, buty i tak mnie ciekawiły. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Prowadzący spotkanie buty zachwalali, ale trochę unikali odpowiedzi na pytanie, czy da się biegać tylko w nich. W końcu przyznali, że takie buty nie są najlepszym rozwiązaniem na maraton. W sumie logiczne – wprawdzie ludzie biegali boso przez tysiące lat, ale jednak nie po asfalcie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Jeśli chodzi o sam trening, to buty są bardzo miękkie, cienkie, dobrze czuje się, czy biegnie się po chodniku, asfalcie, czy po trawie. Podczas stretchingu umożliwiają też rozciąganie mięśni stopy. Mięśnie nóg faktycznie pracują w nich trochę inaczej (obciążenie rozkłada się w nich na całą stopę, w normalnych biegowych butach tylko na części) – po 40-minutowym niezbyt ciężkim treningu bolały mnie łydki zaraz po biegu, jak i następnego dnia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Jakiś czas temu zastanawiałam się nad kupnem takich butów, ale po tym treningu uznałam, że pozostanę przy normalnym biegowym obuwiu (&lt;a href="http://store.nike.com/us/en_us/?l=shop,pdp,ctr-inline/cid-1/pid-383681/pgid-318041#l=shop,pdp,ctr-inline/cid-1/pid-383689/pgid-318041"&gt;obecnie używam Nike LunarGlide&lt;/a&gt;). Przestawienie się na takie obuwie wymagałoby dostosowania do tego całego planu treningowego (by stopniowo wprowadzać Nike Free). Wolę po prostu więcej biegać w moich dotychczasowych butach.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-641737861616640038?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/641737861616640038/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/05/nike-free.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/641737861616640038'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/641737861616640038'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/05/nike-free.html' title='Nike Free?'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-IOSHDs9qCQA/Tb5_Ni2L6pI/AAAAAAAABF0/xaY5zsAU324/s72-c/nike+free.gif' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-1903876763382280236</id><published>2011-04-03T11:32:00.000-07:00</published><updated>2011-04-03T11:45:03.170-07:00</updated><title type='text'>Las Kabacki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli czegoś można naprawdę zazdrościć mieszkańcom Ursynowa, to jest to Las Kabacki! Człowiek biegnie sobie chwilę KEN-em, a potem nagle jest w najprawdziwszym w świecie lesie! Lasu Kabackiego nie znam, wcześniej byłam tam dokładnie dwa razy. Ponieważ dzisiaj rano przyszło mi tam biegać, postanowiłam dobiec do Parku Kultury w Powsienie (bo to jedyny charakterystyczny punkt, który tam kojarzę) i z powrotem. Niestety, moja nieznajomość terenu sprawiła, że Powsin ominęłam, ale i tak było fajnie. No i nie mogłam odmówić sobie przyjemności skorzystania ze "ścieżki zdrowia", najfajniejsze były te płotki:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-cVoC1U9oNYw/TZi5xt4Uf6I/AAAAAAAAA4U/s9aUEvIqN1U/s1600/Zdj%25C4%2599cie0002.jpg.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-cVoC1U9oNYw/TZi5xt4Uf6I/AAAAAAAAA4U/s9aUEvIqN1U/s320/Zdj%25C4%2599cie0002.jpg.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatnio obiecałam sobie, że na razie nie będę biegać więcej, niż 10 km. Mogło się jednak zdarzyć, że dzisiaj przebiegłam np. 11, albo 12 kilometrów (dokładnie nie wiem, bo nie korzystam z żadnych cudów techniki mierzących trasę w czasie biegu, po prostu w domu sprawdzam ją na google maps. Jest to stosunkowo łatwe w przypadku ulic, ale w przypadku leśnych ścieżek - dla mnie niewykonalne). W każdym razie wyjścia nie było, przecież musiałam stamtąd jakoś wrócić, nie mogłam usiąść pod drzewem i czekać do jutra, by nie przekraczać dziennego limitu biegania :-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak w tym tygodniu nie biegałam, bo leczyłam przeziębienie. Dopiero w sobotę przebiegłam 7 kilometrów nad Wisłą i dzisiaj z 11 w Lesie Kabackim. Myślę, że mój organizm jakoś wytrzyma ten oszałamiający kilometraż :-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jak biegłam w stronę Natolina, na drodze były okrutne rozlewiska, usiłowałam je wyminąć, ale w końcu trafiłam w sam środek jednego z nich, gdzie woda sięgała mi po kostki, resztę trasy musiałam przebiec w całkowicie przemoczonych butach, co nieco zmobilizowało mnie do przyspieszenia tempa. Ale i tak z chęcią znowu się do Lasu Kabackiego wybiorę :-)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-1903876763382280236?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/1903876763382280236/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/04/las-kabacki.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/1903876763382280236'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/1903876763382280236'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/04/las-kabacki.html' title='Las Kabacki'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-cVoC1U9oNYw/TZi5xt4Uf6I/AAAAAAAAA4U/s9aUEvIqN1U/s72-c/Zdj%25C4%2599cie0002.jpg.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3528422519858613747.post-2464889843217725760</id><published>2011-03-31T04:27:00.000-07:00</published><updated>2011-03-31T04:47:20.924-07:00</updated><title type='text'>Odpuszczam</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No dobrze. Podejście do półmaratonu najrozsądniejsze nie było. Ale mi zależało, pobiegłam bardzo wolno i nic mi się nie stało. Niemniej, teraz postanowiłam zastosować się do zaleceń lekarki i unikać nadmiernego wysiłku. Niestety, unikania nadmiernego wysiłku nijak nie da pogodzić się z przygotowaniami do kolejnego długiego biegu, dlatego z wybraniem sobie kolejnego celu się wstrzymam, aż pozbędę się anemii. Zresztą teraz zupełnie nie kusi mnie teraz maraton. Mam ochotę na kolejny półmaraton :-) Z jednej strony bardzo się cieszę, że udało mi się pobiec (i dobiec!), ale z drugiej strony czuję straszny niedosyt, bo byłam trochę osłabiona, bo sama się pilnowałam, żeby nie przyspieszać. Dlatego kiedy już będę mogła normalnie biegać, znajdę sobie jakiś inny półmaraton, przygotuję się do niego i poprawię wynik :-) A póki co będę biegać trochę mniej niż dotąd, porobię ćwiczenia na siłę biegową, pochodzę do fitness clubu. Bo ćwiczyć mi wolno, tylko nie wolno przesadzać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A póki co dzisiaj wybiorę się na spotkanie pt. "Running Better" w Centrum Biegowym Ergo, skoro mam ograniczyć praktykowanie, zajmę się chociaż teorią. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3528422519858613747-2464889843217725760?l=przyjemnoscbiegania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/feeds/2464889843217725760/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/03/odpuszczam.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/2464889843217725760'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3528422519858613747/posts/default/2464889843217725760'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przyjemnoscbiegania.blogspot.com/2011/03/odpuszczam.html' title='Odpuszczam'/><author><name>Emilia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02375083054162551339</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-KajmGLkgoN4/TqQ4gxMTQpI/AAAAAAAAB4A/xI2JpzgY7Cw/s220/blog2.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry></feed>
